Witajcie :) czas pędzi, jesień się zbliża a cudowne wszelkiej maści niszowe owoce dojrzewają i czekają aż po nie sięgniemy, takie superfoods prosto z natury ;) Dzisiaj czarny bez w nieco innym wydaniu niż sok czy syrop chociaż te pyszne i pełne zdrowia. Dzisiaj czarny bez w starym angielskim wydaniu czyli SOS PONTACK, pełen aromatycznych przypraw. Przepis intrygujący, niezbyt skomplikowany a sos idealny do mięs, ryb, marynowania lub wzmacniania smaków innych sosów, dressingów. Jest jeden mały minusik - sos podobno osiąga poziom ,,nieba w gębie,, po 7 latach leżakowania! Czyli do buteleczki dopieramy się dopiero w... 2023 ? No niekoniecznie, można degustować już po 6 miesiącach ale warto zrobić buteleczkę więcej i skitrać gdzieś w czeluściach szafki na te kilka lat wtedy będzie ,,jak stare dobre wino, ;)
Przepis z którego korzystam z ksiąźki Dzika kuchnia Łukasza Łuczaja nie zawiera cukru chociaż widziałam też przepisy z jego dodatkiem. To zależy czy lubimy bardziej wytrawny smak czy nieco zrównoważony słodką nutą; można ew. dosłodzić sos na etapie gotowania odrobiną soku/syropu z czarnego bzu.
Niektóre przepisy proponują też ocet winny lub jabłkowy pół na pół z octem balsamicznym. Jeśli dysponujecie to zamiast gałki można dać liść macisu/kwiatu muszkatołowego - osnówka z powierzchni galki muszkatołowej, dostępna w sklepach z przyprawami. Niektóre przepisy sugerują odcedzenie przypraw ale źródło Łukasza Łuczaja książka Food for free zaleca zlanie do butelki sosu razem z przyprawami, w sumie chyba o to chodzi by sos nabierał mocy z przypraw przez cały czas leżakowania.
SOS PONTACK
nazwa pochodzi od nazwy restauracji na Lombard Street w Londynie.
1/2 litra owoców bzu czarnego
1/2 litra octu
łyżeczka soli
szczypta gałki muszkatołowej
40 ziaren pieprzu - o mnie pieprz długi
12 goździków
kawałek imbiru drobno pokrojonego
cebula pokrojona w kosteczkę
można też dodać 4 ziarenka ziela angielskiego
Umyte owoce wkladamy do glinianego lub szklanego naczynia i zalewamy zagotowanym wcześniej gorącym octem, przykrywamy. Wstawiamy najlepiej na noc do nagrzanego do 100/120 stopni piekarnika. Ostatecznie proces ten można skrócić do 3-4 godzin. Po tym czasie odcedzamy płyn, odciskając owoce. Dodajemy przyprawy i gotujemy 10 minut. Przelewamy wraz z przyprawamy do wyparzonej buteleczki i dobrze zakręcamy. Odstawiamy na min. 6 miesięcy.
Czytaj dalej »
Przepis z którego korzystam z ksiąźki Dzika kuchnia Łukasza Łuczaja nie zawiera cukru chociaż widziałam też przepisy z jego dodatkiem. To zależy czy lubimy bardziej wytrawny smak czy nieco zrównoważony słodką nutą; można ew. dosłodzić sos na etapie gotowania odrobiną soku/syropu z czarnego bzu.
Niektóre przepisy proponują też ocet winny lub jabłkowy pół na pół z octem balsamicznym. Jeśli dysponujecie to zamiast gałki można dać liść macisu/kwiatu muszkatołowego - osnówka z powierzchni galki muszkatołowej, dostępna w sklepach z przyprawami. Niektóre przepisy sugerują odcedzenie przypraw ale źródło Łukasza Łuczaja książka Food for free zaleca zlanie do butelki sosu razem z przyprawami, w sumie chyba o to chodzi by sos nabierał mocy z przypraw przez cały czas leżakowania.
SOS PONTACK
nazwa pochodzi od nazwy restauracji na Lombard Street w Londynie.
1/2 litra owoców bzu czarnego
1/2 litra octu
łyżeczka soli
szczypta gałki muszkatołowej
40 ziaren pieprzu - o mnie pieprz długi
12 goździków
kawałek imbiru drobno pokrojonego
cebula pokrojona w kosteczkę
można też dodać 4 ziarenka ziela angielskiego
Umyte owoce wkladamy do glinianego lub szklanego naczynia i zalewamy zagotowanym wcześniej gorącym octem, przykrywamy. Wstawiamy najlepiej na noc do nagrzanego do 100/120 stopni piekarnika. Ostatecznie proces ten można skrócić do 3-4 godzin. Po tym czasie odcedzamy płyn, odciskając owoce. Dodajemy przyprawy i gotujemy 10 minut. Przelewamy wraz z przyprawamy do wyparzonej buteleczki i dobrze zakręcamy. Odstawiamy na min. 6 miesięcy.
Sos w momencie zlewania do butelki już jest fajnie aromatyczny chociaż nie ma konsystencji sosu jako takiego, raczej coś pomiędzy syropem a likierem ale być może nabierze jeszcze gęstości podczas leżakowania.
No to smacznego... w 2023 ;)












