Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w słoiku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w słoiku. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 października 2016

MARMOLADA Z OWOCÓW RÓŻY

Witajcie!  muszę przyznać, że jesień to dla mnie mega owocny czas, rzekłabym nawet owocowy ;) Postanowiłam w tym roku spróbować kilku dzikich jesiennych owoców i w związku z tym moja kuchnia tonie w owocach przeróżnej maści: tarniny, głogu, jarzębiny, rajskich jabłuszek, berberysu, rokitnika....  Szczęśliwie część z nich można a nawet trzeba przemrozić zatem czekają na swoją kolej okupując zamrażarkę :)  będą jak znalazł na długie jesienne i zimowe wieczory, wszak to idealny czas na mieszanie w garach ;) Dzisiaj zapraszam na post o owocach róży z marmoladą różaną w roli głównej.



Owoce dzikiej  róży to przede wszystkim bardzo cenne źródło wit. C, średnio w 100 g owoców jest jej 300-1200 mg w zależności od odmiany krzewu. Już 2-3 owoce róży mogą pokryć dzienne zapotrzebowanie na tę witaminę u dorosłej osoby. Chociaż podczas procesu gotowania, mrożenia czy suszenia sporo tej witaminy tracimy to i tak pozostaje jej więcej niż w świeżych owocach cytrusowych. Dzięki temu przetwory z dzikiej róży są idealne na zwiększenie odporności, przeciwdziałają grypie i przeziębieniom wykazując właściwości przeciwbakteryjne i przeciwzapalne. Dodatkowo owoce zawierają witaminy tj. A, B1, B2, K, E, antyoksydanty, beta-karoten, likopen mające zbawienny wpływ na stan i wygląd skóry.Owoce zaleca się spożywać przy nadciśnieniu oraz chorobach układu pokarmowego, w ciąży przy nadmiernej kruchości naczyń krwionośnych, w kamicy nerkowej i żółciowej,w chorobach żołądka, dwunastnicy, reumatyzmie i wielu innych. 

Warto wspomnieć, że dawniej stosowano owoce powszechnie w medycynie ludowej oraz były jednym z podstawowych produktów pożywienia a spożywano je nawet na surowo, oczywiście bez pestek.

Owoce róży zbieramy z dala od aglomeracji jesienią gdy są pięknie czerwone i dojrzałe - takie owoce są idealne na pro zdrowotne przetwory, syropy, nalewki, do herbaty. Jeśli natomiast chcemy z owoców ,,wyciągnąć,, maksimum smaku zbieramy te późniejsze (nawet lekko przemrożone) które dłużej pozostając na krzakach stają się miękkie i przypominają konsystencją nieco daktyle. Takie są naprawdę smaczne na surowo, wiem co mówię ;) Pierwszy eksperyment z owocami róży uważam za udany więc będę powracać i eksperymentować kulinarnie i dla zdrowia.




MARMOLADA Z OWOCÓW RÓŻY 
1 kg owoców róży 
- lepsze będą te już lekko miękkie 
ok. 500 g cukru *
2 szklanki wody 
sok z 1/2 cytryny 

Owoce róży umyć. Następnie są dwie możliwości: usuwanie pestek i drobnych włosków ręcznie z każdego owocu lub pójście łatwiejszą drogą to znaczy pozostawić owoce w całości usuwając jedynie ogonki i ew. ten czarny cypelek
Zagotować wodę z cukrem i na gorący syrop wrzucić całe owoce. Gotować zbierając pianę do czasu aż owoce zmiękną i zaczną się rozpadać. Przestudzić i przetrzeć partiami przez metalowe sito lub jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami, przecierak. Uzyskany przecier u mnie wyszedł już dość gęsty. Pozostałości z pestkami zaś wydawały mi się wciąż zbyt bogate w cenny miąższ więc zalałam je ponownie niewielką ilością przegotowanej ciepłej wody, wymieszałam dobrze i powtórzyłam czynność przecierania. Uzyskane w ten sposób dwa przeciery połączyłam i ponownie zagotowałam dodając sok z cytryny dla podkręcenia smaku. * Na tym etapie można spróbować i ew. dosłodzić gotując do rozpuszczenia cukru, dłuższe odparowywanie w moim przypadku nie było konieczne a marmolada zgęstniała jeszcze po wystudzeniu. Gorącą marmoladę przełożyć do wyparzonych słoiczków i zakręcić. 


Marmolada kolorystycznie trochę przypomina ketchup ;) wyszła cudownie gęsta, kremowa o bardzo fajnym smaku z kwaskową nutą. Niestety tylko 5 słoiczków z czego jeden już zjedzony :D dlatego muszę poszukać  pomysłu na jej wyjątkowe wykorzystanie ;) 



Czytaj dalej »

poniedziałek, 12 września 2016

SUSZONE POMIDORKI Z LAWENDĄ

Witajcie :) uwielbiam suszone pomidory i kocham lawendę więc nie mogłam się oprzeć temu połączeniu!  Zapraszam na paradajz :D .... z nutką lawendy. Czyż nie brzmi to jak obietnica rajskiego połączenia?  zatem do dzieła, niech moje/wasze kubki smakowe poczują się jak w niebie :D



  SUSZONE POMIDORKI Z LAWENDĄ 

suszone pomidory * 
czosnek
 gałązki/ listki bazyli
kwiaty lawendy
ocet balsamiczny
olej




Do niewielkich wyparzonych sloiczków włożyć po ząbku czosnku, gałązce bazyli i szczypcie kwiatów lawendy. Dodać łyżeczkę octu balsamicznego. Następnie układać dość ciasno suszone pomidorki.  Zalać gorącym olejem * *  może być mieszanka pół na pół oleju i oliwy. Uważamy na gorący olej który trochę ,,buzuje,, podczas nalewania do słoiczków. Zakręcić sloiczki i odstawić do góry dnem. 




* pomidorki suszone na słońcu bez żadnych dodatków możemy kupić lub ususzyć samodzielnie np. w piekarniku ale o tym innym razem.  
**  podgrzewamy na niewielkim ogniu aż olej zacznie pachnieć a na powierzchni pojawią się pierwsze bąbelki powietrza

Słówko paradajz - czyż nie urocze?  w języku serbskim to pomidory i wszystko co pomidorowe ;)

Smacznego...

Czytaj dalej »

niedziela, 21 sierpnia 2016

JEŻYNY * ESPRESSO * MIGDAŁY

Witajcie :)  troszkę leniuchuję w wiejskich okolicznściach przyrody ale zapraszam na obiecaną drugą odsłonę jeżyn. Na tapecie galaretka jeżynowa z espresso i migdałami. Od razu mówię, że to nie mój pomysł ale znaleziony w jednej z gazet wydał mi się na tyle intrygujący, że koniecznie musiałam skosztować jeżyn z nutką kawy i chrupiącymi płatkami migdałów  .... do słoika ale może być też podany w wersji deserowej.  Zapraszam.  

GALARETKA JEŻYNOWA Z ESPRESSO I MIGDAŁAMI 

1 kg jeżyn
szkl. cukru
35 g płatków migdałowych
20 g cukru waniliowego
sok z połowy cytryny
25 ml świeżo zaparzonego espresso
opakowanie żelfiksu 2:1 *




Oplukane jeżyny zalać 100 ml wody i zagotować. Gotować ok. 10 minut pod przykryciem. Zawartość przelać przez gęste sito, odciskając sok z owoców.
Płatki migdałowe nieco rozdrbnić i zrumienić na suchej patelni, następnie zasypać cukrem wanilowym i podgrzewać do skarmelizowania cukru. Zdjąć z ognia, ostudzić. Można w tym celu wysypać je na papier do pieczenia.
Sok jeżynowy (ok. 750 ml)  wlać ponownie do garnka, wymieszać z sokiem z cytryny i żelfiksem. Zagotować. Dodać cukier i gotować 3-4  minuty. Wlać espresso, wsypać płatki migdałowe, wymieszać.  Rozlać do słoików, zakręcić.


 

* jeśli macie doświadczenie z naturalną pektyną można użyć zamiast żelfiksu zgodnie z zaleceniem na opakowaniu. 

Smacznego.... 
Czytaj dalej »

niedziela, 14 sierpnia 2016

JEŻYNY I BAZYLIA Z MIODEM

Witajcie :) jakoś tworzenie dżemiorów mi w tym roku umyka... całkowicie przegapiłam truskawki, cena jeżyn jest u mnie zupełnie,, nie na przetwory,, ale mimo to postanowiłam się trochę wykosztować by spróbować dwóch nowych połączeń. Dzisiaj zapraszam na pierwsze,  to dżemik jeżynowy z bazylią i miodem.  
No to chochla w dłoń i mieszamy  w garze ;)



DŻEM JEŻYNOWY Z BAZYLIĄ 
można również użyć Shiso

60 dkg jeżyn
porządna garść liści bazyli
8 łyżek płynnego miodu *
4 łyżki soku z pomarańczy
50 g cukru*

Umyte jeżyny nieco rozgnieść. Liście bazyli zmiksować z miodem, cukrem i sokiem z pomarańczy.  Wymieszać z jeżynami i gotować ok 20-35 minut na niewielkim ogniu aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji, nie zapominając o przemieszaniu od czasu. Rozlać do wyparzonych słoiczków.

* stosownie do swoich preferencji


Smacznego...
   
Tymczasem śmigam na wieś gdzie mam nadzieję zaopatrzyć się w różniaste chwastne, kwiatowe i grzybne :D  jeśli dopiszą....  już dziś zapraszam też na następny post i  kolejną  wersję smakową jeżyn ;)                    
                   






Czytaj dalej »

czwartek, 4 sierpnia 2016

SAŁATKA Z OGÓRKÓW

Witajcie :) Ktoś chętny na przepis na ogórce do słoja? Ja właściwie u siebie nie robię ogórkowych przetworów bo kupne ogórki to nie to samo zatem robi moja mama z ogórków z własnego ogródka a ja tylko potem bezczelnie korzystam ;) Przepisów na sałatki ogórkowe na zimę w necie jest sporo, niemniej ta jest chyba moją ulubioną.  Po pierwsze: kolorowa, po drugie chrupiąca; po trzecie, pewnie niewiele osób na to wpadło ale po dwóch godzinach,, przegryzania się,, nadaje się do podania bezpośrednio do obiadu jeśli lubicie sałatki ,, chrup, chrup,, ;)  jeśli nie to pakujemy w słoiki, pasteryzujemy i w zimę jak znalazł.  Zapraszam.



SAŁATKA Z OGÓRKÓW 
- często występująca pod nazwą szwedzka

z przepisu cioci Marylki * która zaleca również dodać garść posiekanej natki pietruszki a marchewkę sugeruje pokroić na cieniutkie plasterki - moim zdaniem ta wersja jest efektowniejsza i fajnie chrupiąca

Oczywiście gdybyście chcieli zrobić wersję do obiadu należy sobie zmniejszyć proporcje gdyż ta ilość jest słoikowa ;)

4 kg niedużych ogórków
1/2 kg papryki czerwonej
1/2 kg marchwi
1/2 kg cebuli
3 łyżki soli

1szkl cukru
1szkl oleju
1 szkl octu
główka czosnku
świeżo mielony pieprz


Umyte ogórki ze skórką pokroić w cienkie plasterki. Spoko, da się to zrobić nożem. Podobnie postąpić z cebulą, jeśli używamy niedużych cebulek to w plasterki, jeśli większych to w pół plasterki. Włożyć razem do miski i zasypać solą - gdy puści sok, odlać.

Paprykę pokroić na drobne paski, lub w kostkę.
Marchewkę * na cienkie plasterki lub zetrzeć na grubej tarce i dodać do ogórków. Czosnek obrać, pokroić na plasterki i również dodać do ogóreczków.
Jeśli dodajemy, to dorzucić natkę pietruszki, pieprz,
Cukier, olej i ocet wymieszać razem do rozpuszczenia cukru i zalać mieszaniną warzywa. Odstawić przykryte ściereczką na 2 godziny.
Po tym czasie możemy sobie skubnąć sałatki do obiadu :)
Nakładamy do czystych słoiczków i pasteryzujemy 10-15  minut.




Ps. ogórki po pasteryzacji nieco zmienią kolorek

Smacznego!














Czytaj dalej »

wtorek, 12 lipca 2016

CZARNA PORZECZKA, MARCEPAN, GORZKA CZEKOLADA

Witajcie :) wreszcie się ogarnełam troszkę i wpadam z szybkim przepisem na dżem z czarnej porzeczki. Bardzo ciekawe smakowo połączenie, idealne dla łasuchów ;)




DŻEM Z CZARNEJ PORZECZKI, MARCEPANU I GORZKIEJ CZEKOLADY 
1 kg. czarnej porzeczki 
1/2 kg cukru żelującego 2:1 ***
100 g marcepanu
50 g gorzkiej czekolady 70 % 

Odszypułkowane porzeczki można zmiksować jeśli chcemy idealnie gładką konsystencję ale nie jest to koniecznie.  
Mieszamy porzeczki z cukrem żelującym lekko je rozgniatając np. tłuczkiem oraz dodajemy pokruszony marcepan. 
Mieszając doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 3-4 minuty.
Dodajemy posiekaną czekoladę i mieszamy do jej całkowitego rozpuszczenia. 
Gorący dżem przekładamy do wyparzonych słoiczków, zakręcamy. 



* jeśli wolicie ograniczyć cukier a nadal zależy wam na szybkim dżemiku można użyć zamiast cukru żelującego 1 opakowanie dżemiksu 3:1 i 300 g cukru.  Jeśli porzeczki nie są zbyt kwaśne można sobie pozwolić na niskosłodzony dżem. 
** jeśli jesteście przeciwnikami cukrów żelujących w każdej postaci wystarczy podgotować porzeczki na tyle długo by je odparować  z ilością cukru według swoich upodobań a następnie dodać marcepan i czekoladę.  Oba składniki również trochę zagęszczą  dżemik. 



Smacznego...
Czytaj dalej »

wtorek, 24 listopada 2015

BLOGOWA WYMIANA PRZETWORÓW


Słyszeliście zapewne niejednokrotnie o tzw. wymiankach blogowych, rzadko co prawda dotyczą blogów kulinarnych, częściej kosmetycznych i innych, tymbardziej byłam zaskoczona gdy latem tego roku Paulina z bloga U Rudej na talerzu     zaproponowała wymianę przetworów. W pierwszej chwili pomyślałam,, super!,, ale chwilę później przyszła refleksja, że to co ja tam sobie mieszam w garach niekoniecznie znajdzie uznanie obcych kubków smakowych. Tymbardziej, że te moje propozycje często odbiegają od tradycyjnych. Ponadto jedni wolą bardziej słodko inni mniej i generalnie trudno zadowolić wszystkich. Ostatecznie jednak postanowiłam podjąć wyzwanie. Do akcji dołączyła też Małgorzata z bloga To co lubię  Niedawno nasza blogowa wymiana została sfinalizowana więc zapraszam na pierwsze wrażenia ;)

Przetwory od PAULINY

Syrop lawendowy, mus rabarbarowy, sos chili,
żurawina, chutney jabłkowo-cebulowy, nalewka z granatu,
imbir - cytrynka ...

Syrop lawendowy to cała moc lawendy w buteleczce - ja jestem już z nią zaprzyjaźniona ;)
Mój Małż zamarzył o cieście z jego udziałem.... czym mnie totalnie zaskoczył.
Sos chili uwielbiam i też robię podobny, wręcz wyjadam go łyżkami :D

Nalewka z granatu.
Nie wiem czemu spodziewałam się bardziej ,,granatnego,, koloru ;))
Walory smakowe docenił też mój Małż :) 
Żurawina będzie na Święta :)
Chutney jabłkowo-cebulowy ma dość intrygujący smak...
 koniecznie muszę kiedyś taki zrobić, może w bardziej pikantnej wersji.  
Konfitura imbir - cytrynka ma w sobie moc!!
Idealna do zimowej herbatki :) 


Teraz porcja przetworów od MAŁGORZATY

.....i  pierwsza degustacja ;)
dżem malinowy, dżem śliwkowy, cebulki marynowane,
syrop z kwiatów bzu, nalewka z aroni,
pomidorki suszone, cukinia curry ...

Domowy syrop z kwiatów bzu w niczym nie przypomina tego sztucznego smaku syropu
ze sklepu, jest pyszny, naturalny i warto go robić samemu.
Cebulki marynowane uwielbiamy, te są takie fajnie chrupuące ;)
Dżemiki dobre, chociaż jak dla mnie mogłyby być nieco bardziej słodkie....
cóż, to może znaczyć tylko tyle, że ja zbyt dużo słodzę :/ 

Pomidorki suszone uwielbiam a te były PYCHA!
Cukinia curry to również coś dla mnie ;)
....myślę, że to będzie też,, dobry patent,, na kabaczka. 

Nalewka z aronii. .. piękny kolor!
...... degustacja to czysta przyjemność ;)  

Podsumowując akcja super, fajnie jest dostawać paczki i kosztować nowych smaków.
Przetwory Małgorzaty nieco bardziej tradycyjne a Pauliny odjechane w pozytywnym tego słowa znaczeniu :) Wszystkie pyszne i warte skosztowania.
Dziewczyny wybrały sobie ode mnie: dżem truskawkowy z zielonym pieprzem, galaretkę z czarnego bzu z gruszką, dżem z czarnej porzeczki z marcepanem i czekoladą, konfiturę z buraka, nalewkę z kawy i pomarańczy, sok z rokitnika, galaretkę z chili, dynię marynowaną w occie balsamicznym, dżem truskawkowy z lawendą.  Pozostaje mi mieć  nadzieję, że znalazły wśród moich tworów- przetworów coś dla siebie.....
Czytaj dalej »

czwartek, 12 listopada 2015

KONFITURA Z BURAKA

Witajcie :)  zmieńmy klimaty z dyniowych na buraczane. Czemu by nie pod postacią buraczanej konfitury...? Z nutką anyżu, dodatkiem żurawin i soku z czarnego bzu... niezbyt słodka, idealna do pikantnych serów, dziczyzny ale sprawdzi się w towarzystwie babki piaskowej, muffinki czy dzrożdżówki z kruszonką.  Co powiecie...?  Chcecie...?  :)



KONFITURA Z BURAKA 

500 g buraków ćwikłowych
500 g świeżych żurawin
lub porzeczek czerwonych
( może być też mieszanka czerwonych i czarnych, świeże lub mrożone)
50 g suszonych żurawin
100 ml. soku z owoców bzu czarnego 
lub czarnej porzeczki
200 g cukru żelującego 3:1
2 gwiazdki anyżu 
300 ml wody



Buraki umyć, obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Zagotować wodę z anyżem. Dodać buraki i gotować do miękkości ok 15 minut. Wyłowić z buraków anyź. Na tym etapie możemy buraki lekko zmiksować lub jeśli nam to nie przeszkadza pozostawić je w formie wiórków.
Dodać umytą żurawinę ( lub porzeczki) sok z bzu czarnego, suszone żurawiny. Chwilkę podgotować, dodać cukier żelujący i gotować intensywnie 4 minuty, mieszając. Przełożyć do wyparzonych słoików, zakręcić. Postawić na 5 minut na wieczkach. Następnie odwrócić i odstawić do ostudzenia. Przechowywać w chłodnym miejscu.




Smacznego....


Dodaję do akcji:
Jesienne słodkości!

Czytaj dalej »

czwartek, 22 października 2015

DYNIA MARYNOWANA INACZEJ

Witajcie :)  sezon na dynię w trwa.... gdybyście chcieli przerobić ją na zimowe zapasy troszkę inne niż popularne puree to zapraszam na dynię marynowaną inaczej ;) 
Przepis wypatrzyłam w ubiegłym roku na Biblia smaków.pl i bardzo mi się spodobał ze względu na obecność mojego ulubionego octu balsamicznego oraz oryginalny kształt dyni zamarynowanej w formie kuleczek. Trochę się trzeba ich nawycinać ale efekt jest nawet gdy kuleczki nie są całkiem idealne. Tak przygotowana dynia może być fajnym prezentem na świąteczną okazję. Smak dyni oryginalny, troszkę zaskakujący ale wart spróbowania. Taka dynia jak każda marynowana może stanowić dodatek do dań, sałatek. Zalewy nie wylewamy, wszak to dość drogi balsamiczny ;) stosujemy np. do marynowania mięsa lub jako dodatek do sałatkowych dressingów.  To co Kochani...?
 Przyrząd do wycinania kuleczek w dłoń i wycinamy ;D


DYNIA W OCCIE BALSAMICZNYM Z MIODEM I TYMIANKIEM 

2 kg dyni o dość grubym miąższu

ZALEWA:
2 szkl octu balsamicznego
5 szkl wody
4 łyżki miodu
1 czubata łyżka suszonego tymianku


Dynię obrać i oczyścić z pestek.  Wydrążyć kuleczki i układać w umytych i wyparzonych słoikach.

Składniki zalewy zagotować, przecedzić i gorącą zalać dynię w słoikach. Zakręcić.
Pasteryzować ok. 20 minut. Ostudzić.  Dynia nadaje się do spożycia po trzech dniach.



Smacznego...





Czytaj dalej »

piątek, 16 października 2015

GALARETKA Z CZARNEGO BZU Z GRUSZKĄ I ŻUBRÓWKĄ

Witajcie :) dzisiaj ciąg dalszy moich nieco nerwowych przeróbek mrożonych owoców; dodam, że szczęśliwie ostatni z,, tych nerwowych,, bo jak się okazało fachowiec,, złota rączka,, opanował temat niesprawnej zamrażarki hip, hip hura!! :) Dzięki tej dobrej nowinie mogłam sobie pozwolić na zrobienie  kolejnych jesiennych zapasów a co za tym idzie zakupiłam porcję czeremchy i rokitnika, szczególnie ten ostatni rarytas dobrze jest przed użyciem wcześniej zamrozić.
Ale o tym innym razem.




Tymczasem całkiem udany eksperyment z czarnym bzem.  Przyznam, że to mój pierwszy wyrób z tego owocu. Jakoś się dotąd nie składało... chociaż w rodzinnych stronach bez ,, na wyciągnięcie ręki,, no i wiedziałam, że owoce po przerobieniu są jadalne -  tych surowych nie jemy pod żadnym pozorem!!! W tym roku nie podarowałam, narwałam owoców, zamroziłam a teraz przerobiłam na galaretkę. Wiecie co..?  Zdecydowanie będę wracać do tego owocu każdej jesieni. Warto, również dlatego, że owoce te są bardzo zdrowe: zawierają dużo wit.C i witamin z grupy B oraz olejki eteryczne i kwasy organiczne. Działają napotnie i przeciwbólowo, idealne w stanach grypowo-przeziębieniowych. Owoce czarnego bzu po przetworzeniu mają bardzo ciekawy smak, można z nich robić syropy, nalewki i inne przetwory oraz suszyć i dodawać do herbaty.
Tym razem przygotowałam galaretkę dodatkowo wzbogaconą  gruszkami  i żubrówką :) zapraszam....



GALARETKA Z CZARNEGO BZU Z GRUSZKĄ I ŻUBRÓWKĄ 

1 kg owoców czarnego bzu (mogą być mrożone)
laska cynamonu
3 goździki
3 łyżki cukru trzcinowego
500 ml wody
5 niedużych dobrze dojrzałych gruszek
500 g cukru żelującego 2:1 (lub 3:1)
łyżka soku z cytryny
40 ml żubrówki



Gruszki  obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w drobną kostkę.
Owoce bzu, cynamon, goździki i 3 łyżki cukru trzcinowego zalać wodą i gotować ok 10 minut. Następnie odcedzić na sitku -  można też przetrzeć. Laskę cynamonu pozostawić.  Do soku z bzu dodać pokrojone gruszki, sok z cytryny i laskę cynamonu. Gotować kolejne 10 minut, dodać cukier żelujący dobrze wymieszać i gotować intensywnie 4 minuty. Usunąć cynamon a gorącą galaretkę rozlać do wyparzonych słoiczków,  zakręcić i odstawić do wystudzenia.



Smacznego.....


Dodaję do jesiennych akcji: 

Jesienne Superfoods
Jesienne słodkości!
Czytaj dalej »

sobota, 22 sierpnia 2015

CZEKOŚLIWKA - KREM ŚLIWKOWO-CZEKOLADOWY

Witajcie :) wczoraj mieszałam w garze że śliwkami, dorzucając do nich cukier i kakao a efekt tego mieszania to pyszny krem śliwkowo - czekoladowy czyli słynna czekośliwka :) Niektórzy zwykli nazywać ów krem nutellą co moim zdaniem jest lekkim nadużyciem gdyż w składzie nie ma orzechów.  Niemniej jednak możemy przepis lekko zmodyfikować dodając zmielone orzechy np. laskowe i wówczas zgoda, będzie to domowa namiastka Nutelli. Zapraszam na późne leniwe sobotnie śniadanko z czekośliwką w roli głównej... :)






CZEKOŚLIWKA - KREM ŚLIWKOWO-CZEKOLADOWY 

2 kg śliwek węgierek im słodsze tym lepiej
cukier * 500 g - 1 kg
3 cukry waniliowe
dobre kakao* 100-150,g

Śliwki umyć, usunać pestki i smażyć do całkowitego rozgotowania i lekkiego odparowania ok. 1 godziny. Dodać cukier gotować kolejną godzinę mieszając co pewien czas. Następnie dosypać cukry waniliowe i kakao, dobrze rozmieszać i gotować jeszcze 15- 20 minut cały czas mieszając. Po dodaniu kakao spróbować i ew. jeszcze dosłodzić do smaku. Przełożyć do wyparzonych słoiczków, zakręcić i pasteryzować ok. 10 minut.


gęstość naszego kremu regulujemy sami poprzez dłuższe lub krótsze smażenie konfitury śliwkowej.  Można uzyskać  kremową dość gęstą konsystencję lub bardzo gęstą, lepiącą i ciągnącą się co mój brat określił mianem,, lepiku,, ;) to co widzicie na zdjęciach jest tą pierwszą wersją: gęstą ale bez przesady...


Smacznego...

Przemyślenia po kilku wersjach czekośliwki...

* kwestia ilości dodatku cukru i kakao jest kwestią bardzo indywidualną,  zależy od naszych gustów smakowych i od słodkości śliwek. Ponadto im więcej dodamy kakao tym więcej musimy dodać cukru. Jednak im wiecej kakao i cukru tym krem bardziej czekoladowy...  i tu kółko się zamyka ;)

Pierwszy słoiczek czekośliwki otrzymałam wraz z przepisem który na 2 kg śliwek sugerował 1 kg cukru,, z górką,,  oraz 150 g kakao. Krem mocno czekoladowy, bardzo gęsty i pyszny ale wiadomo.... cholernie kaloryczny.
Zmniejszanie ilości kakao i cukru w stosunku do tej samej ilości śliwek  daje już nieco inny efekt, mniej czekoladowy z wyraźną nutką śliwkową; też smaczne jednak troszkę inne. Kolejna modyfikacja to dodanie do śliwkowej masy ( zaraz po cukrze ) 1- 2 szklanek miekonych orzechów włoskich lub laskowych. Dzięki temu powidło nam się troszkę zagęszcza i zyskujemy dodatkową orzechową nutę smakową.
Cóż mogę powiedzieć na koniec... mieszajcie, próbujcie i wybierzcie swoją wersję :)

Czytaj dalej »

czwartek, 9 lipca 2015

DŻEM TRUSKAWKOWY Z ZIELONYM PIEPRZEM / PIECZONA KONFITURA Z LAWENDĄ

Witajcie :)  sezon na truskawki się kończy, niestety... jednocześnie te ostatnie truskawki są idealne na przetwory.  Muszę się Wam przyznać, że robieniem dżemów i konfitur param się dopiero od niedawna - wcześniej korzystałam z produktów przygotowywanych przez mamę.. ale strasznie mnie to rajcuje i wciąga.
Głównie dlatego, że odkrywam inne, oryginalne połączenia i smaki niż te z maminej spiżarni czy te dostępne w sklepach.  Moja mama lubi i robi tradycyjne i proste przetwory.... nigdy nie zapomnę jak kupiłam jej kiedyś pyszny dżem pomarańczowy z imbirem a mama stwierdziła że.... ,, pachnie jak pasta do butów i dziwnie smakuje,, ;)
Ja biorąc się za przetwory szukam właśnie tych oryginalnych i ciekawych receptur... Zatem zapraszam na * dżem truskawkowy z zielonym pieprzem * pieczoną konfiturę truskawkową z lawendą  Na co macie ochotę..?


DŻEM TRUSKAWKOWY Z ZIELONYM PIEPRZEM 
1 kg truskawek + 1/2 kg
20 g zielonego pieprzu *
skórka obrana z dwóch cytryn
1,5 szkl cukru - jeśli wolimy bardziej słodko to więcej
opakowanie żelfiksu z naturalną pektyną

1 kg truskawek umyć, oderwać szypułki i zasypać cukrem. Odstawić.
Gdy owoce puszczą sok zlać go i zagotować z pieprzem.  Syropem zalać truskawki i gotować ok. 30 minut. Dodać skórkę z cytryny i pozostałe 1/2 kg umytych truskawek.
Gotować kolejne 20 minut. Odstawić na noc.
Kolejnego dnia wyłowić z truskawek kawałki skórki cytryny (*) i zimny dżem wymieszać z żelfiksem.  Doprowadzić do wrzenia i gotować 3-4 minuty.
Przekładać do wyparzonych słoiczków. Zakręcić.



*użyłam całych ziaren pieprzu, można z nim  tu postąpić dwojako: po zagotowaniu syropu pozbyć się ziaren lub dodać je do truskawek. Ja dodałam ziarna do truskawek ale ponieważ troszkę bałam się efektu końcowego większość z nich ,, odłowiłam,, przed dodaniem żelfiksu.  Jest to dość proste, bo pływają na górze.  Pozostałe w dżemie ziarna są miękkie i dają wystarczająco pikantnego,, kopa,, kubkom smakowym ;)  połączenie dla odważnych....


***********


PIECZONA KONFITURA TRUSKAWKOWA Z LAWENDĄ 
1,2 kg truskawek
1 jabłko
1,5 szkl cukru  (lub więcej)
2 płaskie łyżeczki suszonej lawendy jadalnej
60 ml soku z cytryny
1 łyżka miodu wielokwiatowego



Truskawki umyć, oderwać szypułki i przekroić na połówki Wymieszać w garnku z obranym i pokrojonym w kostkę jabłkiem, cukrem i lawendą.  Odstawić na 2 godziny. Dodać sok z cytryny i gotować całość ok. 10 minut. Przelać owoce wraz z sokiem do żroodpornej formy, dodać miód i wstawić do piekarnika nagrzanego do 75 - 100 stopni i piec 5 godzin mieszając co pewien czas. Przelewamy do wyparzonych słoiczków i zakręcamy.


* przepis sugeruje pieczenie w temp. 65- 70 stopni przez 10 godzin, ja skróciłam to do ok. 5 godzin w temp. 100 stopni ( dzieląc cały proces na dwa dni po 2,5 godziny). Konfitura wyszła wystarczająco gęsta i tak myślę, że po 10 godzinach to niewiele by jej zostało...


Smacznego....



zainspirowana magazynem Kuchnia 

Czytaj dalej »

piątek, 19 czerwca 2015

CUD, MIÓD I SOSNA :) oraz pożegnanie z. ...

Witajcie :) dziasiaj post nieco inny bowiem bez przepisu.  Na zdjęciach widzicie mój ulubiony sposób na wykorzystanie dżemiku z sosny czyli polewę do lodów przygotowaną na bazie dżemiku i miodu. Mówię Wam,, cud, miód i sosna,, ;)  Pycha!!!
Jakaż szkoda, że do zdjęć wykorzystałam resztki tego leśnego cuda....
Cóż za rok robię podwójną, potrójną porcję :))
Między zdjęciami znajdziecie odpowiedzi na pytania w zabawie LBA do której zaprosiła mnie autorka bloga  Zjedz mnie:) dzięki!
Pytania są arcy wymyślne więc jeśli macie ochotę czytajcie.... jeśli wolicie przepis to wszystkich, którzy jeszcze nie byli zapraszam na domowe sezamki z chia w poprzednim wpisie....



1. Jak się zastanawiasz drapiesz się po nosie czy po głowie?

* Po głowie... 
    2. Masz listę z zakupami w głowie. Wchodzisz do sklepu, bierzesz koszyk i nagle wszystko zapominasz (no może poza adresem gdzie mieszkasz). Co robisz?

    * Nigdy nie mam listy zakupów w głowie, zawsze na kartce i jak jej zapomnę to wpadam w panikę i kupuję ,, co popadnie,, ;)  i to co pamiętam... 
      3. Kupiłaś wszystkie produkty na obiad. No prawie, o czymś się zapomniało, czyli głównego składnika do dania. Co robisz?

      *  główny składnik szczęśliwie zawsze mam pod ręką ale czasem mam tak, że brakuje mi składnika bez którego zaczęte juź danie nie wyjdzie, robię np.  placuszki ziemniaczane,  ziemniaki utarte... czas na jajko i mąkę.  Sięgam a tam pusto. Szczęśliwie sklep,, pod trójką,, za rogiem, więc śmigam :)

      4. Zapomniałaś że przychodzą goście. Ty w szlafroku, macasz telefonik i odczytujesz sms "będziemy za godzinę". Co robisz?

      * jak zapomniałam i mam tylko godzinkę to kiepsko....ogarniam mieszkanie, robię się na bóstwo ;) schładzam piwko/ winko i zamawiam pizzę lub chińszczyznę ;)





      5. Po trzech pytaniach, że o czymś ciągle zapominasz chyba powinnaś zapisać się do lekarza. Ale zapominasz. Zapominasz też o tym pytaniu.

      * o jakim pytaniu...? ;) 
        6. Jakimś cudem trafiasz do gabinetu lekarza. Daje Ci pigułki na pamięć, ale żeby działały musisz pamiętać, żeby je brać. Co robisz, by pamiętać, żeby je wziąć?

        * zazwyczaj leżą,, na widoku,, i czekają... czekają ;)

         7. W końcu pamiętasz, by brać pigułki na pamięć. Pamiętasz o zakupach, o gościach. Ale jednak znowu o czymś się zapomniało. Stoisz z nożem w ręku na ulicy. Otacza Cię policja, która próbuje negocjować, byś wypuściła kurczaka, którego trzymasz w drugiej ręce. Co robisz?

        * ło matko, toż to szoook!! Ja, nóż i żywy kurczak to  nie możliwe!!. Gdy dociera do mnie w czym uczestniczę oddaję władzy kuraka..... nie jestem do niego aż tak przywiązana ;) 


          8. Pod eskortą policji trafiasz do kuchni, byś w spokoju mogła przygotować posiłek. Co przygotowujesz na posiłek? Pamiętając, że kurczak został uwolniony przez policję?

          * jestem tak roztrzęsiona.,że,, chrzanić posiłek,, starczy butla winka ;)
            9. Czy zapraszasz policjantów, którzy asystowali Ci przy przygotowywaniu posiłku?

            * nie ma opcji, tym panom już dziękujemy ;) 
              10. Kto pozmywa? Ty, goście, policja czy kurczak?  

              * taaaa kurczak..... zawsze zostaję sama ze stertą garów...może czas pomyśleć o zmywarce...?  
                11. Ile razy się podrapałaś/eś odpowiadając na te pytania?

                * sory, nie pamiętam ;) 

                Ten LBA był wyjątkowy, inny niż wszystkie i baaardzo podobały mi się pytania :) 
                Tym optymistycznym akcentem chciałbym jednak pożegnać - z żalem i bez żalu swoją przygodę z zabawami blogowymi. Dlaczego..?  Sporo tego już było... i się przejadło. Chcę się tu skupić tylko na gotowaniu... 
                Było miło i dziękuję za wszystkie dotychczasowe nominacje ale też ,, nie, ja już dziękuję ;) ,, za kolejne.... Gdy zostaję zaproszona do zabawy nie potrafię odmówić więc by uniknąć niezręcznych sytuacji wymyśliłam coś takiego...podobny banerek niebawem zagości na blogu i mam nadzieję że wszystko dla wszystkich będzie jasne. ;) mam też nadzieję , że nikt nie poczuje się z tego powodu urażony....




                Pozdrawiam!  
                Miłego weekendu :) 
                Czytaj dalej »
                Copyright © 2014 Kulinarne zapiski , Blogger