Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 marca 2016

ZIARENKOWY CHLEBEK

Witajcie :)  o ile pieczenie tradycyjnego chleba jeszcze nie jest moją domeną to eksperymenty z różnego rodzaju chlebkami fit, ziarnistymi, chrupkimi już bardziej. Przyznać trzeba że jest to pieczywo specyficzne i być może amatorów tradycyjnego białego chlebka nie zadowoli ale jest też mega zdrowe, dietetyczne. Bez mąki i jajek. Chlebek składa się z samych zdrowych super food: chia, guinoa, siemienia lnianego i amarantusa. Chlebek jest delikatniejszy w swej strukturze niż znany ,,zmieniający życie,, lekko wilgotny w środku a chrupiący na zewnątrz. Możemy wedle uznania dodać słonecznik lub orzechy laskowe wtedy chlebek będzie bogatszy ale też nieco cięższy. Mój jest ze słonecznikiem. Chlebek dobrze się kroi nawet na cienkie kromeczki. Dla amatorów tego typu wypieków idealny. Zapraszam na kromeczkę ;)


ZIARENKOWY CHLEBEK

1 1/2  szkl. guinoa
1/4 szkl. amarantusa
40 g nasion chia
20 g siemienia lnianego
1/4 szkl. oleju lub oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki soli
sok z 1/2 cytryny

opcjonalnie :
100 g nasion słonecznika
lub orzechów laskowych wcześniej podprażonych na suchej patelni, z orzechów usunąć skórkę po uprażeniu i pokroić na połówki



Nasiona amarantusa i guinoa płuczemy na gęstym sicie, następnie zalewamy sporą ilością wody i odstawiamy w chłodne miejsce najlepiej na noc. Następnie zlewamy wodę,  przepłukujemy nasionka na sicie i dobrze odsączamy z wody. Dobrze jest w tym celu przemieszać je łyżką na sitku. W tym czasie zalewamy siemię lniane i chia 1/2 szkl. wody i odstawiamy na chwilę do zgęstnienia. Odsączoną guinoa i amarantus umieszczamy w malakserze, dodajemy sól, sodę, sok z cytryny, olej, 1/2 szkl. wody oraz kleik chia z siemieniem. Miksujemy wszystko chwilę do powstania gęstej masy przy czym nie wszystkie nasionka muszą być rozdrbnione. Jeśli wybraliśmy opcję z dodatkami dodajemy  wedle uznania słonecznik lub orzechy i mieszamy łyżką.
Masę wykładamy do niewielkiej formy keksowej: silkonową smarujemy masłem i wysypujemy bulką tartą, zwykłą smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia.  Od razu wstawiamy do nagrzanego do 160 stopni Celsjusza piekarnika  (grzanie góra / dół)  na 1 i 1/2 godziny. Wyjmujemy blaszkę z piekarnika odstawiamy aż przestygnie, następnie wyjmujemy chlebek i odkładamy na kratkę do całkowitego wystudzenia.

 


Można jeść na świeżo lub zrumienić delikatnie kromeczki w tosterze.


Smacznego....

Użyte w przepisie oraz inne superfood do kupienia na stronie http://sklepagnex.pl/


Czytaj dalej »

piątek, 22 stycznia 2016

KOKTAJL ,, ZACZAROWANA FASOLA,,

Witajcie :) mamy weekend, czas odpocząć, naładować baterie..... czas relaksu, relaksu to czas ;) Zatem bez zbyt długich wstępów i skomplikowanych przepisów zapraszam na szybciutki koktajl z dodatkiem czerwonej fasoli, który ma nam w tym błogim relaksie pomóc regulując ciśnienie krwi i uzupełniając braki potasu i magnezu. Przepis na tak ,, zaczarowaną fasolę,, zwrócił moją uwagę w 2 części książki ,,Koktajle,, K. Błażejewskiej którą wszystkim maniakom miksowania polecam.




ZACZAROWANA  FASOLA 

100 g czerwonej fasoli
- ugotowanej wcześniej
lub z puszki bez przypraw i konserwantów
200 - 250 ml roślinnego mleka
1 banan
1/2 miękkiego mango
1 łyżeczka kakao




Wszystkie składniki miksujemy.
Ja,, podkręciłam,, kolorek kilkoma kroplami soku z buraka ;)



Miłego weekendu...

Czytaj dalej »

sobota, 18 lipca 2015

DUTCH BABY Z JAGODAMI I CUKREM BAZYLIOWYM

Witajcie :)  sobota rano, właśnie przeszła poranna letnia burza po której przez otwarte okna wdycham zapach,, po deszczu,, połączony z zapachem świeżo ściętej trawy w parku .... czas na letnie leniwe śniadanko czyli dutch baby - omlet, naleśnik pieczony w piekarniku.  Lubicie..?
U mnie podany z sezonowymi jagódkami i gęstym jogurtem oraz cukrem bazyliowym.
Całość coś a'la leśny mech ;)   ..... nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba :)




DUTCH BABY,, leśny mech,, 
na formę / patelnię o śr 18-20 cm
- patelnia bez plastikowych i drewnianych uchwytów
 jedna porcja ,, dla łakomczuszka,,  lub dwie ,, gdy się podzieli,, ;) 

1/2szkl mąki
1/2 szkl mleka
2 nieduże jajka
1 łyżeczka cukru waniliowego
lub kilka kropli aromatu
masło klarowane do wysmarowania formy

CUKIER BAZYLIOWY :
2 - 3 łyżki cukru
5- 10 listków bazylii
- rozdrabniamy do połączenia w malakserze
Oczywiście nie musimy zużyć całego...

Jogurt naturalny,  jagody i borówki do podania.




Formę smarujemy dokładnie masłem. Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni C opcja góra/dół. Naczynie nagrzewamy  w piekarniku ok. 2 minut.
Wszystkie składniki na ciasto wymieszać przy pomocy trzepaczki lub w blenderze.
Ciasto wylać do naczynia i piec ok 15- 20 minut na środkowym poziomie piekarnika. Gdyby rosnące brzegi naleśnika zbytnio się przypiekały zmniejszyć temperaturę do 200 stopni. Po wyjęciu z formy posmarować wierzch gęstym jogurtem, posypać owocami i cukrem bazyliowym.



Można podawać z dowolnymi owocami, konfiturą, jogurtem, cukrem pudrem lub miodem.  Powiem jedno jest to danie uzależniające :)

Smacznego....

*dutch baby, gruby naleśnik z pieca choć dosłownie oznacza,, holenderskie dziecko,, to bynajmniej nie pochodzi z Holandii a ze Stanów Zjednoczonych a swą nazwę wziął od niemieckich emigrantów przybyłych do Ameryki. Występuje często pod nazwą German pancake lub Bismarck. Podczas pieczenia jego brzegi mocno wyrastają a po wyjęciu znacznie opadają. Moim zdaniem podobnie jak rustykalne galette tak i dutch baby ma swój niepowtarzalny urok....


Czytaj dalej »

czwartek, 8 stycznia 2015

POWROTY.... I PASTA Z DZIKIEGO RYŻU, MAKU I OGÓRKA

Witajcie :) troszkę rozleniwiona powracam po świąteczno - noworocznym wypoczynku, przepraszam Was za dłuższą nieobecność tu i na Waszych blogach; cóż Święta, święta i po świętach..... było magicznie, rodzinnie, pysznie a nawet zimowo, bo spadł upragniony śnieg. Fajne prezenty, miłe chwile  i tylko szkoda, że ten czas tak szybko ucieka.... Mamy Nowy Rok 2015!!! A Nowy Rok okrzyknięty przez niektórych troszkę na  wyrost,, Piękniastym,, przyniósł mi pewną niemiłą niespodziankę o której koniecznie poczytajcie na końcu wpisu - ku przestrodze....

Tak czy inaczej w pierwszym w tym roku poście nie może zabraknąć życzeń. Kochani życzę Wam wszystkim ...by ten Nowy Rok 2015 był dla Was łaskawy, by oszczedził Wam zmartwień, problemów i trosk;  by nie szczędził wam zdrowia, radości i szczęścia. Niech będzie to rok pełen miłości i bliskości, niech spełniają się marzenia i realizują plany, niech życie zaskakuje tylko miłymi niespodziankami..... 




Dzisiaj zapraszam na pastę z dzikiego ryżu, maku i ogórka.  
Bardzo smaczne i ciekawe połączenie oraz dobry sposób na zużycie resztek maku zakupionego do świątecznych wypieków :)

PASTA Z DZIKIEGO RYŻU, MAKU I OGÓRKA 
przepis p. Marioli Białołęckiej

2 szklanki ugotowanego dzikiego ryżu
1 łyżeczka suszonego tymianku
1 – 2 łyżeczki musztardy sarepskiej
4 łyżki dobrej oliwy z oliwek
2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
1 łyżeczka tamari lub innego ciemnego sosu sojowego
4 – 5 łyżek ugotowanego maku, dobrze odsączonego z wody
2 – 3 łyżki drobno posiekanego ogórka
1 – 2 łyżki szczypiorku dymki
sól i pieprz do smaku
Do miski wrzucamy dziki ryż, tymianek oraz musztardę, wlewamy oliwę z oliwek, sok z cytryny i tamari.  Miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodajemy mak, ogórek oraz dymkę i mieszamy do połączenia składników. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Przechowujemy w lodówce. 

Pasta  idealna ze świeżym pieczywem, tostami, krakersami lub jako nadzienie do naleśników, pieczonych pierogów, tortilli....
                                                         
Smacznego.... 


Czytaj dalej »

czwartek, 27 listopada 2014

DYNIÓWKA JAK U MAMY....

Smaki i aromaty zapamiętane z dzieciństwa, które przypominają nam ciepło i beztroskę tamtych lat, przywołują wspomnienia i wywołują pozytywne emocje; chyba dlatego tak je lubimy i wciąż do nich wracamy... Bo czym innym wytłumaczyć fakt, że w czasach mnogości różnych kuchni i oryginalnych smaków tak bardzo smakuje nam,, pajda czerstwego chleba obtoczona w jajku i usmażona na patelni,, albo,, makaron z białym serem,, czy,, kopytka takie jak u mamy,,?
A jakie są Wasze ulubione smaki dzieciństwa? Zapraszam dziś na zupę dyniową jak u mamy :) prostą, z zacierkami na mleku, idealną na śniadanie :)





DYNIÓWKA JAK U MAMY :)
z zacierkami na mleku

Przygotowanie banalnie proste, na mleku gotujemy zacierki i dodajemy do tego mus z dyni, dosładzamy do smaku. Ważne by dynia była odmiany słodkiej o aromatycznym miąższu 
( odradzam tu dynię Hokkaido).
Można też wzbogacić smak dodając do gotującego się mleka łaskę wanilii. 

NA ZUPĘ :

1 litr mleka
600 g dyni o słodkim aromatycznym miąższu
1/2 szkl. wody

Dynię pokroić w drobną kostkę, zalać wodą i rozgotować, tak by dała się rozgnieść tłuczkiem lub widelcem ( można też zmiksować). 

NA ZACIERKI :

150 g mąki
jajko
szczypta soli
ew. odrobina wody

Z powyższych składników przygotować ciasto na zacierki, dość twarde tak by można było je zetrzeć na tarce o dużych oczkach lub skubać palcami małe kluseczki.

Mleko zagotować ( jeśli chcemy z wanilią)  do gotującego dodać zacierki i gotować ok. 1- 2 minut, osobiście wolę zacierki w wersji,, al dente,,. 
Dodać mus z dyni, wymieszać i dosłodzić do smaku. 
Można również na talerzach posypać cynamonem. 




Smacznego.... 

Ps.  zamieszczam zdjęcia  robione jakiś czas temu właśnie u mamy, zatem i jakość i stylistyka zdjęć inna niż dotychczas...
Czytaj dalej »

piątek, 21 listopada 2014

MAKOWE NALEŚNIKI ZE ŚLIWKAMI I LODAMI KOKOSOWYMI

Witajcie :) Na jesienne smutki, na szarość za oknem, na brak słońca..... na leniwe śniadanie czy popołudniowy deser, jak wolicie. Zróbcie, zjedzcie a poprawa humoru gwarantowana :) jest tylko jeden warunek, zróbcie z całej porcji i podzielcie się z bliskimi ;)  Smacznego....




NALEŚNIKI MAKOWE Z NADZIENIEM ŚLIWKOWYM I LODAMI
proporcje na 4-6 porcji

NA CIASTO :
150 g mąki 
300 ml. mleka
2 jajka 
1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią 
40 g gotowej masy makowej ( można zastąpić ew. suchym makiem)

30 g masła do smażenia 


Z podanych składników przyrządzić gładkie ciasto naleśnikowe, na końcu dodając masę makową.  Smażyć kolejno 4-6 dużych naleśników każdorazowo dodając na patelnię 5 g masła. Trzymać naleśniki w cieple np. w piekarniku nagrzanym do 80 stopni.




NA SOS ŚLIWKOWY :
1 słoik śliwek z soku tj. ok. 385 g po osączeniu ( można zastąpić mrożonymi śliwkami dodając do nich odrobinę wody i cukier do smaku, gotować do miękkości i zagęścić skrobią) 
laska cynamonu 
1-2 łyżeczek skrobi ziemniaczanej 

Śliwki odcedzić a sok zagotować z laską cynamonu.
Skrobię ziemniaczaną rozrobić w niewielkiej ilości zimnej wody i dodać do soku, by go zagęścić. Dołożyć śliwki i trzymać w cieple.





Do podania:
 6 łyżek powideł lub gęstego dżemu śliwkowego, 
500 ml. lodów kokosowych lub waniliowych

Naleśniki smarować powidłami śliwkowymi, zwinąć w rulon i każdy przekroić na pół. Na talerze wyłożyć porcję ciepłego sosu śliwkowego, naleśnik i porcję lodów.
Udekorować miętą i podawać.

.

Smacznego... 


Dodano do akcji :


Placuszki i racuszki

Czytaj dalej »

poniedziałek, 27 października 2014

JESIENNE ŚNIADANIE CZYLI PLACUSZKI Z DYNI

Witajcie :) zapraszam dziś na moje ulubione ostatnio śniadanko, czyli placuszki z dyni na słodko z dodatkiem białego sera i żurawiny. Całość zwieńczona prażonymi orzechami laskowymu i miodem rozmarynowym. Macie ochotę...?




Placki przygotowane na bazie surowej dyni z niewielką ilością mąki, jednego jajka, odrobiny białego twarogu, żurawiny suszonej i szczypty dyniowych przypraw.
Wszystko sklecone na oko i upieczone na rumiano. Dla mnie pycha, ale może mam mało wybredne kubki smakowe ;)






Przygotowanie porcji na jedną osobę nie jest jakoś szczególnie pracochłonne, ja zwykle zcieram na tarce o grubych oczkach kawałek dyni, dodaję jajko, trochę mąki, po sporej szczypcie np. cynamonu, kardamonu i cukru waniliowego; łyżkę żurawiny suszonej i trochę rozkruszonego twarogu. Mieszam niedbale i smażę.

PLACUSZKI Z DYNI Z BIAŁYM SEREM I ŻURAWINĄ
z orzechami laskowymi i miodem rozmarynowym 


Na ok.  8-10 placuszków :
 1 i 1/2 szkl. dyni startej na tarce o dużych oczkach
duże jajko
1- 2 łyżki mąki (może być orkiszowa, gryczana)
łyżka suszonej żurawiny
po sporej szczypcie cynamonu, kardamonu i cukru waniliowego lub gotowej przyprawy do dyni - zazwyczaj jest to mieszanka mielonego kardamonu, cynamonu, imbiru, goździków i gałki muszkatołowej
1-2 łyżek rozkruszonego bialego twarogu lub serka typu włoskiego (capri, capresi)


Wymieszać wszystkie składniki i smażyć na rumiano na dobrze rozgrzanym oleju ale niezbyt dużym ogniu, tak by surowa dynia miała szansę zmięknąć. Masa sprawia wrażenie rozpadającej się ale wystarczy po nałożeniu porcji na placuszek delikatnie go docisnąć by całość dobrze się połączyła i dała przewrócić na drugą stronę. Do podania: prażone orzechy laskowe i miód rozmarynowy, każdy inny lyb syrop z agawy też będą ok. Smacznego ;)





Dodano do akcji :

Zdrowe Halloween
Czytaj dalej »

piątek, 3 października 2014

SMAŻONE ZIELONE POMIDORY....

Witajcie:)  Smażone zielone pomidory... Czy coś Wam to mówi?  Może chodzi o powieść Fannie Flagg o tym samym tytule a może o film nakręcony na jej motywach. Znacie? Czytaliście? Pamiętacie film? Smażone zielone pomidory to nie tylko tytuł powieści czy filmu ale również potrawa przyrządzana przez główne bohaterki w ich kawiarni Whistle Stop Cafe.

,,Tych, którzy jeszcze nie byli Idgie informuje, że śniadanie podaje się od 5.30 do 7.00 i można na nie dostać jajka, kaszę, biszkopty, bekon, kiełbaski, szynkę z sosem i kawę - wszystko za 25 centów. Na lunch i kolację można zamówić: smażonego kurczaka z kluskami lub porcję pieczeni, trzy rodzaje warzyw do wyboru, biszkopty lub chleb z mąki kukurydzianej, coś do picia i deser - za 35 centów. Idgie mówi, że z warzyw mają: kukurydzę ze śmietanką, smażone zielone pomidory, smażony piżmian, kapustę lub rzepę, groszek, kandyzowane słodkie ziemniaki lub fasolkę szparagową,,




O tym, że zielone, niedojrzałe pomidory można wykorzystać w kuchni wiem nie od dzisiaj. Moja Mama robiła z nich kiedyś sałatkę na zimę, można z nich robić konfitury. Muszę przyznać, że choć tytułowe smażone zielone pomidory mocno mnie intrygowały to jakoś  do tej pory nie udało mi się ich zrobić. 
Powód zapewne był taki, że w mieście trudno wypatrzyć zielone pomidory na straganach.  Tymczasem likwidując krzewy pomidorów w maminym ogrodzie i zrywając ostatnie zielone pomidorki, które i tak już nie mają szans dojrzeć się w naturalny*  sposób postanowiłam wreszcie zrobić swoje pierwsze smażone zielone pomidory, które są fajną przekąską lub dodatkiem do śniadaniowego omletu. Smażone zielone pomidory mają bardzo ciekawy, delikatny i lekko kwaskowy smak. Spróbujcie kiedyś koniecznie.




SMAŻONE ZIELONE POMIDORY 
wersja najprostsza, którą można dowolnie modyfikować; pomidorki można smażyć obtaczając w jajku i bułce tartej, różnych panierkach np. z dodatkiem żółtego sera, sezamu lub w gęstym cieście naleśnikowym. W oryginale smaży się je na tłuszczu wytopionym z boczku lub bekonu.

4 duże niedojrzałe lub ledwie muśnięte kolorem pomidory
mąka do obtoczenia 
olej do smażenia 
sól do posypania


Pomidory kroimy na plastry ok. 1 cm. Obtaczamy w mące i smażymy z obu stron na rozgrzanym oleju po 2-3 minuty na stronę. Muszą być miekkie ale nie mogą się rozpadać  Osacząmy na ręczniku papierowym, posypujemy solą i jemy jeszcze ciepłe.... 




Pozostałe smażone plasterki pomidorków możemy wykorzystać do śniadaniowego omletu, dodając do niego ulubione zioła i przyprawy.

OMLET ZE SMAŻONYMI ZIELONYMI POMIDORAMI

kilka plasterków smażonych zielonych pomidorków 
4 jajka, kilka listków świeżej bazyli, sól i pieprz 
ulubione zioła do podania: szczypiorek, koperek, natka pietruszki, rukola

Jajka  roztrzepać z odrobiną soli i świeżego pieprzu oraz kilkoma porwanymi listkami bazyli. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju lub masła, ułożyć plasterki smażonych pomidorków tak by przykryły dno patelni. Na pomidorki wylać masę jajeczną i smażyć omlet z obu stron ( przewracać przy pomocy talerza) . Podawać z bukietem świeżych ziół, jeść póki gorący....




 
Inspiracja w.w książka, film i  ,, Kocham Toskanię,, G.S

Ps. Mój omlecik na skutek kilku sekund nieuwagi zbytnio się zarumienił ;)

*  sposób mojej Mamy na ostatnie zielone pomidory... zerwane z krzaków przynosi do domu i  układa w drewnianej skrzynce lub kartonie .... przykrywa kocem ;)  w takim sztucznym ciepełku pomidorki wolno się dojrzewają.

Miłego i słonecznego weekendu :)



Czytaj dalej »

sobota, 24 maja 2014

PLACUSZKI CESARSKIE PACHNĄCE LATEM...


W powietrzu czuć już lato, świeci słońce i temperatury sięgają 30 stopni, wreszcie pojawiły się pierwsze polskie truskawki, kwitnie i obłędnie pachnie czarny bez.
Jedni robią z niego pyszne nalewki, inni dobroczynne syropy... 
Ja postanowiłam zrobić pachnące latem śniadanko czyli kwiaty czarnego bzu w postaci placuszków. Podobno był to ulubiony przysmak cesarza Franciszka Józefa, stąd nazwa placuszki cesarskie. 




Ciasto na placuszki można przygotować na wiele sposobów, może to być ciasto jak na racuchy lub gęste ciasto naleśnikowe; z mlekiem lub na maślance. Jak kto woli i lubi.
Ja proponuję ciasto naleśnikowe z odrobiną proszku do pieczenia, dodatkiem świeżo otartej skórki z cytryny i cukrem waniliowym.

PLACUSZKI CESARSKIE CZYLI KWIATY BZU W CIEŚCIE 
na ok.10 placuszków 

10 świeżo zebranych baldachów kwiatów bzu czarnego, tych w pełnym rozkwicie *
1 szkl.mąki 
1 szkl.mleka
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia ( lub troszkę wody gazowanej)
jajko
szczypta soli
łyżka cukru waniliowego
trochę otartej skórki z cytryny ( niewoskowanej)
olej do smażenia 

Kwiaty bzu przeglądamy pod kątem ,,nieproszonych gości,, ew.delikatnie płuczemy chociaż ja tego nie polecam, bo stracimy w ten sposób bardzo aromatyczny pyłek, który znajduje się na kwiatkach.

Z podanych składników wyrabiamy ciasto ( musi być nieco bardziej gęste niż naleśnikowe). Na patelni rozgrzewamy olej. Kwiaty bzu maczamy w cieście trzymając za ogonek kwiatostanu, następnie kładziemy na rozgrzany olej a przy pomocy nożyczek odcinamy łodygi kwiatostanu 
( robimy to w miarę dokładnie bo łodyżki są lekko gorzkie). Jeśli to konieczne dolewamy na placuszek jeszcze trochę ciasta. Przewracamy i smażymy na złoto z drugiej strony.





Podajemy z owocami i cukrem pudrem lub z ulubionym syropem np. również z kwiatów bzu.... 

* oczywiście zbieramy kwiaty poza miastem, ja pozyskałam kilka na działce znajomych.

Smacznego.... 



Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

GALARETKA Z MNISZKA I MASEŁKO Z MNISZKIEM

Dziś dalszy ciąg moich eksperymentów z mniszkiem lekarskim, mam nadzieję, że jakoś to zniesiecie..... Poza tym sezon na mniszka już się kończy, więc to ostatni wpis z jego udziałem w tym roku. Proponuję galaretkę z kwiatów mniszka oraz dosmaczane mniszkiem masełko w posypce z czarnuszki. Idealne na wiosenne śniadanko.....





GALARETKA Z MNISZKA *
duża porcja :źródło Weranda country

8 - 10 szkl. kwiatów mniszka
5 szklanek wody
6 szklanek cukru ( lub mniej)
4 łyżki soku z cytryny
2 opakowania pektyny ( niestety nie piszą jakiej wielkości... myślę, że po łyżce, dwie na szklankę kwiatów....)

moja mała porcja:
na dwa małe słoiczki jak na zdjęciach 

1 kubek kwiatów mniszka
1 kubek wody
1 niepełny kubek cukru
2 łyżki soku z cytryny i trochę otartej skórki
2 łyżki pektyny




Kwiaty przeglądamy pod kątem obecności owadów a następnie płuczemy w zimnej wodzie. Osacząmy i odcinamy zielone końcówki. Tak przygotowane kwiatki wrzucamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy ok.10 minut na średnim ogniu.
Następnie odcedzamy płatki przez sitko ( ja je nawet dość mocno przez nie przetarłam). Płyn ponownie wlewamy do garnka, dodajemy cukier, sok z cytryny, otartą skórkę i pektynę ( zgodnie z instrukcją na opakowaniu). Całość gotujemy ok. 2 minut, mieszając drewnianą łyżką aż galaretka stanie się przejrzysta.
Rozlewamy do wyparzonych słoiczków i zakręcamy.

* przyznam szczerze, że przystępując do robienia galaretki miałam mieszane uczucia...trochę bałam się o to czy z garstki kwiatów da się uzyskać jakiś smak i kolor...myślałam nawet przez chwilę o tym by czymś dosmaczyć całość np. syropem lipowo - gruszkowym lub łaską wanilii. Ostatecznie zaufałam naturze i powiem Wam, że jestem pod wrażeniem koloru ( moje zdjęcia w pełni go nie oddają...) i smaku galaretki. Ubolewam tylko nad tym, że zrobiłam tak małą porcję.....

Ach, no i  zostałam wywołana w komentarzach do odpowiedzi o smak galaretki, więc jeszcze dopisuję swoje subiektywne odczucia: smak zdecydowanie MNISZKOWY (?)
NEKTAROWO - CYTRYNOWY..... troszkę mi przypomina bardzo dojrzałe kiwi...
Niemniej to odczucia  moich kubków smakowych, radzę Wam przygotować małą porcję na spróbowanie - warto...



MASEŁKO Z MNISZKIEM W POSYPCE Z CZARNUSZKI

miękkie masło - oselka 100 gr.
10-15 kwiatów mniszka *

opcjonalnie czarnuszka do obtoczenia masełka i trochę przesuszonych płatków mniszka...można też użyć świeżych ziół natki i koperku.

Jeśli chcemy zjeść masełko z dodatkami na słodko to pomijamy powyższe posypki a podczas ucierania możemy dodać kilka kropel miodu.


Kwiaty mniszka oczyszczamy i płuczemy w zimnej wodzie, osuszamy.
Odcinamy nożyczkami płatki mniszka i ucieramy je z masłem do uzyskania jednolitej konsystencji. Formujemy masełko w osełkę. Opcjonalnie obtaczamy w czarnuszce i wcześniej przesuszonych płatkach mniszka. Schładzamy



Ps. Zdjęcia z masełkiem przepadły podczas awarii na blogu, ponieważ nie zachowałam ich w albumie pojawją się na blogu gdy zrobię nowe. Przepraszam.

Smacznego.....



Domowy Wyrób


Czytaj dalej »

poniedziałek, 31 marca 2014

DOMOWE CHRUPKIE PIECZYWO

Na wiosnę często poszukujemy lekkich posiłków i przekąsek. Odchudzamy się, pościmy, oczyszczamy....Proponuję dziś lekkie, pełne zdrowych ziaren pieczywko chrupkie, które bez problemu przygotujecie w domu. Idealne na lekkie śniadanie, podwieczorek lub przekąskę.
Z dodatkami lub samodzielnie do chrupania....





DOMOWE CHRUPKIE PIECZYWO SKANDYNAWSKIE
moje wypieki bez jajek, drożdży i proszku do pieczenia

400 ml*.płatków owsianych
400 ml.mąki żytniej razowej
100 ml.ziaren siemienia lnianego ( dałam już prażone)
100 ml.ziaren sezamu ( dałam czarny)
200 ml. ziaren słonecznika
700 ml.wody
1-2 łyżeczek soli

Dodatkowo do wyboru:
słonecznik, mak, pestki dyni, czarnuszka, sezam do posypania

* przelicznik ze skandynawskiego przepisu z decylitrów na mililitry, jeśli nie posiadacie miarki można odmierzyć 4 części płatków, 4 części mąki na 2 części słonecznika i 1 część siemienia.....itd.

Zamiast któregoś ziarna można dać żurawinę lub rodzynki....


wersja ultracienka 


Wszystkie składniki wymieszać i odstawić na 15 minut do napęcznienia.
Piekarnik nagrzać do 170 stopni - opcja termoobieg.
Masę rozprowadzamy równą cienką warstwą ok.3 mm. na blasze nasmarowanej masłem - prostokątnej lub okrągłej**; lekko dociskając. Posypujemy po wierzchu wybranymi ziarnami. Również lekko dociskamy.

**Ja piekłam w trzech formach do tarty. Część moich chlebków wyszła trochę grubsza ale to niczemu nie przeszkadza....trzeba tylko trochę dłużej je dosuszyć.

Nie dajemy papieru do pieczenia, bo podobno przywiera.

Pieczemy ok.60 minut, po pierwszych 15 wyjmujemy blaszki i wstępnie radełkiem lub nożem kroimy na kwadraty lub trójkąty. Wstawiamy i pieczemy do końca czasu. W trakcie uchylamy drzwiczki piekarnika 3- krotnie na ok.5 minut.



wersja nieco,, grubsiejsza,, 


Wyjmujemy i dzielimy na części. Układamy na kratce i dosuszamy jeszcze w piekarniku w temp.jak wyżej ok.10 -15 minut - tak by osiągnąć pożądany stopień chrupkości. Po wystudzeniu przechowujemy w szczelnym pojemniku.

Smacznego......


Ps. chętnych zapraszam do,, zaobserwowania,, - będę się rewanżować :)




Domowy Wyrób
 
Czytaj dalej »

wtorek, 25 marca 2014

SMACZNA SMACZLIWKA CZYLI ŚNIADANIE MISTRZÓW


Persea americana, awokado, smaczliwka - owoc pochodzący z wiecznie zielonego drzewa Ameryki Środkowej. Przyznam, że nie od razu uwiódlł moje kubki smakowe. Przez długi czas jakoś tak,, mało światowo,, omijałam awokado szerokim łukiem gdyż już sam jego wygląd zewnętrzny jakoś mnie nie przekonywał. Gdy wreszcie postanowiłam nie bacząc na jego powierzchowność zakosztować wnętrza okazało się to kompletną katastrofą: maziata konsystencja i smak jakoś tak mnie nie porwał a wręcz odrzucił. Myśląc,, co ludzie w tym widzą,, znalazłam swoje zastosowanie dla smaczliwki - stała się idealną maseczką do twarzy.... 
Po jakimś, przyznam dość długim czasie postanowiłam zrobić drugie podejście; a to dorzucilam kawałek do sałatki, a to dodalam na kanapkę. Potem była pasta, jajecznica i tak krok za krokiem smaczliwka stała się dla mnie smaczna, ba nawet pyszna....uwielbiam ją w każdej możliwej postaci ; z dodatkami i solo...
A wy lubicie smaczliwkę ....? 
Dziś proponuję smaczliwkę z jajem lub jak wolicie jajka zapiekane w awokado





JAJKA ZAPIEKANE W AWOKADO

awokado ( nie twarde i nie miękkie a takie dojrzałe w sam raz )
2 jajka
odrobina masła
sól i pieprz
szczypiorek lub koperek do posypania


Awokado umyć, przekroić i wyjąć pestkę. Wgłębienie po pestce delikatnie pogłębić przy pomocy łyżeczki. Z drugiej strony awokado lekko skroić nożem ( tylko samą skórkę) , chodzi oto by postawione w naczyniu połówki były stabilne.
Jajka wybić do miseczki i przy pomocy łyżki nałożyć żółtko z odrobiną białka do wgłębienia każdej połówki awokado. Posolić i popieprzyć, położyć po odrobinie masła. Ułożyć w naczyniu do zapiekania i wstawić do rozgrzanego do 220 stopni piekarnika ( opcja termoobieg). Piec ok.15 minut do zcięcia bialka - żółtko ma pozostać płynne. Zaglądajcie więc kontrolnie, bo gdy żółtko się zetnie to po efekcie. Po wyjęciu posypać szczypiorkiem i podawać z dowolnymi dodatkami.
U mnie tost, szpinak i rzodkiewka.....nie trzeba nic więcej.





Smacznego......

Czytaj dalej »

wtorek, 11 marca 2014

ZIARNKO DO ZIARNKA I BIĘDZIE GRANOLA GRYCZANA. KASZANKA....? ALEŻ SKĄD!!!



Bardzo lubię kaszę gryczaną; chociaż bardziej niż ją samą polubiłam mąkę gryczaną, świetną do wypieków oraz miód gryczany, który już na zawsze będzie gościł w mojej kuchni. Oba te produkty mają bardzo charakterystyczny,, gryczany,, smak, który nie wszystkim odpowiada ale ja go polubiłam. Sama kasza gryczana jak wszyscy wiemy jest bardzo zdrowa i warto po nią sięgać jak najczęściej. Dotychczas sięgałam głównie po tę paloną; ta biała, niepalona była zarezerwowana głównie do kaszanki według przepisu mojej Mamy; o tym jednak innym razem. Gdy natknęłam się więc na przepis na granolę z udziałem białej kaszy gryczanej pomyślałam, że konieczne muszę jej spróbować i oto ona:

GRANOLA GRYCZANO - CZEKOLADOWA
 źródło troszkę zmodyfikowane


3 szkl.płatków owsianych
1 szkl.kaszy gryczanej białej ( niepalonej)
1 szkl. płatków lub wiórków kokosowych
1 szkl. orzechów laskowych
1/2 szkl.płatków migdalowych
1/4 nasion siemienia - opcjonalnie; w orginale są nasiona chia - nie miałam
1/2 łyżeczki soli ( dałam sól waniliową - patrz półeczka z przyprawami)
1/4 szkl.cukru kokosowego
1/3 szkl.miodu ( dałam gryczany) lub syropu klonowego
1/3 szkl.oleju kokosowego
łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 szkl. dobrego kakao




Mieszamy w misce wszystke suche składniki tzn. płatki owsiane, migdały, orzechy, siemię, wiórki kokosowe, cukier i kaszę.
W rondelku na małym ogniu rozpuszczamy tłuszcz kokosowy, dodajemy sól i miód oraz ekstrakt z wanili. Gdy wszystko się wymiesza zdejmujemy z ognia i wsypujemy kakao mieszając do jego rozprowadzenia.
Suche składniki polewamy polewą, mieszamy.
Piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni.
Granolę wykładamy równomiernie i cienką warstwą na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i lekko dociskamy. Pieczemy 15-20 minut. Mieszamy i pieczemy kolejne 15 minut.
Granola musi być chrupiąca więc jeśli taka nie jest pieczemy jeszcze trochę.

Pilnujemy by się jednak nie spaliła, chociaż ta prawidłowo upieczona też wygląda na spaloną (...możecie nawet wykorzystać ten fakt by mieć granolę tylko dla siebie. :)..)
i trochę przypomina odsmażaną na patelni kaszankę.
Granola jest jednak fantastyczna w smaku, kasza gryczana jest fajnie chrupiąca a jej smak nie narzucający się. Granola jest świetna na śniadanie do mleka np. kokosowego, migdałowego lub jogurtu albo ot tak do pogryzania w ciągu dnia, bo jak pisze autorka przepisu ,, ta czekoladowa granola może stać się priorytetem w naszym życiu.... jedzona na śniadanie, podwieczorek czy chrupana w ciągu dnia.... i cóż z tego że czeka pranie, e-maile; włosy i tak wyglądają świetnie chociaż.... są trochę tłuste....,,.





Smacznego.....




Domowy Wyrób




Czytaj dalej »

piątek, 7 marca 2014

ANGIELSKIE EGG CODDLER CZYLI ROZPIESZCZONE JAJKA

Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc; zanim pojawią się tu jednak przepisy na stół wielkanocny krótko o jajkach, które przecież na nim królują. A przy okazji jajek pokażę Wam angielski sposób na jajka czyli egg coddler. A może już go znacie....?



Jajka są doskonałym źródłem wielu pożytecznych składników: najbardziej popularne jajo kurze zawiera 75% wody, 13% białka , tluszcze, w tym 4% bardzo cennych tluszczy nienasyconych, witaminy A, D, E, K, B2 i B12 oraz minerały tj.wapń, żelazo, potas, fosfor i magnez. Najcenniejszym składnikiem jajka jest białko, to ono zawiera niezbędne dla funkcjonowania naszego organizmu aminokwasy, wzmacnia nasze kości i stawy. Żółtko natomiast chroni nas przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi i wewnętrznymi ; zawarta w nim lecytyna zapobiega odkładaniu się cholesterolu w żyłach a luteina wzmacnia nasz wzrok i chroni przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym. Warto zatem włączyć jajka do naszego menu. Jajka dają nam wiele możliwości na ich wykorzystanie w kuchni. Od jajek na miękko, na twardo, sadzonych, w koszulkach po jajecznice i omlety.

Każdy ma swoje sposoby na gotowanie jajka na miękko; jedni wkładają je do wrzącej inni do zimnej wody. A wy jakie macie sposoby na idealne jajko na miękko?

Fajną alternatywą dla tradycyjnego gotowania jajek na miękko jest właśnie
angielskie egg coddler.




Coddler to porcelanowe naczynko z pokrywą, często przepięknie zdobione wywodzące się z 19-wiecznej Anglii. Prekursorami i jednocześnie najbardziej znanymi firmami produkującymi egg coddler są ROYAL WORCESTER oraz WEDGWOOD. W zależności od marki coddlery różnią się kształtem, wielkością, zdobieniami ale również odrobinę instrukcją użytkowania.


ROYAL WORCESTER coddlery występują w następujących rozmiarach:

- standard - na jedno jajko ( wysokość części porcelanowej ok.5 i 1/2 cm)
- king size - na dwa jajka ( wysokość części porcelanowej ok.6 1/2 do 7 cm)
- jumbo - na 3 jajka
- maxime - już nie produkowane



    zdjęcie ze strony egg.coddlers.com/Royal Worcester/ sizes


WEDGWOOD oferuje następujące rozmiary

- mały - na jedno jajko ( wysokość części porcelanowej ok.6 cm.)
- duży - na dwa jajka



SPOSÓB UŻYCIA 
dla Royal Worcester


  • smarujemy coddler i pokrywę wewnątrz masłem ; wbijamy jajko, można posolić i popieprzyć 
  • przykręcić pokrywke ; należy to zrobić delikatnie niezbyt mocno - dokręcamy trzymając za pokrywkę ,  nigdy za uszko
  • wstawić coddler do gotującej się wody, tak by zanurzył się w niej do połowy 
  • gotować ok.7- 8 minut
  • wyjąć delikatnie chwytając przez rękawicę za uszko, postawić na ściereczce lub drugiej rękawicy - nigdy nie stawiać na zimnym blacie
  • delikatnie przez rękawicę lub sciereczkę sciereczkę odkręcić pokrywę 
  • serwować 

SPOSÓB UŻYCIA 
dla Wedgwood

  • smarujemy coddler i pokrywę od wewnątrz masłem 
  • wbijamy jajko lub jajka, solimy i pieprzymy 
  • zakręcamy delikatnie pokrywę - nie trzymamy za uszko
  • wstawiamy do gotującej się wody, zanurzając coddler do jego szyjki 
Gotujemy w zależności od rozmiaru :

- mały: duże jajko-5i 1/2 minuty
- mały :średnie jajko- 5 minut

- duży :2 duże jajka-8 i 1/2 minuty
- duży :2 średnie jajka - 6 i 1/2 minuty
  • dalej postępujemy jak wyżej: wyjmujemy, odkręcamy i poddajemy. 

Gdy otworzymy coddler i konsystencja jajka nas nie zadowala można coddler ponownie zamknąć i umieścić w gotującej wodzie. Z czasem, gdy oswoimy egg coddler będziemy mogli przygotowywać jajka o takiej konsystencji, jaka nas zadowala.


Nie używać jajek wyjętych bezpośrednio z lodówki. 
EGG CODDLER NIE MOGĄ BYĆ UŻYWANE W KUCHENKACH MIKROFALOWYCH ANI NA OTWARTYM OGNIU.
Po użyciu naczynka zalewamy wodą a najlepiej od razu myjemy ; w delikatnym płynie, nie używamy ostrych ściereczk. 


Do jajek przygotowywanych w coddlerach - szczególnie do tych większych rozmiarów można dodawać różne dodatki: paseczki szynki, bekonu, zioła, śmietanę, dowolne sery, łososia i dowolne przyprawy. Coddlery mogą też służyć jako mini naczynka do fundue serowego lub czekoladowego.





 Egg coddler to kultowe, kolekcjonerskie naczynko do przygotowywania i efektownego serwowania jajek.  To fajny gadżet do kuchni lub pomysł na prezent. Niestety nie tani i nie wszędzie dostępny - głównie,, w sieci,,. Taniej można kupić mało używane coddlery w bardzo dobrym stanie. Nigdy jednak nie kupujecie coddlerów,, no name,, ani żadnych robionych w Chinach bo ich jakość pozostawia wiele do życzenia; porcelana nią nie jest i w każdej chwili może popękać a pokrywki nie spełnią swojej roli i będą rdzewieć. Jajka w naczynku coddler przygotowuje się higienicznie i sprawnie.
Przeglądając różne strony traktujące o egg coddlers natknęłam się jeszcze na takie oto podsumowanie pewnego angielskiego blogera, które brzmiało mniej więcej tak:

,,....egg codlers są tak piękne i urokliwe, że nawet gdybyś nigdy nie spróbowała ugotować w nim jajek, albo jajka ugotowane w nim nie spełnią twoich oczekiwań,
to naczynko to będzie piękną ozdobą twojej kuchni... zawsze też może posłużyć ci jako pojemnik na przyprawy lub... mini wazonik na kwiatka..,,

Co sądzicie.?





źródło informacji ze strony egg coddlers com




 Wytrawne Vege Śniadanie

Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kulinarne zapiski , Blogger