środa, 26 października 2016

MARMOLADA Z OWOCÓW RÓŻY

Witajcie!  muszę przyznać, że jesień to dla mnie mega owocny czas, rzekłabym nawet owocowy ;) Postanowiłam w tym roku spróbować kilku dzikich jesiennych owoców i w związku z tym moja kuchnia tonie w owocach przeróżnej maści: tarniny, głogu, jarzębiny, rajskich jabłuszek, berberysu, rokitnika....  Szczęśliwie część z nich można a nawet trzeba przemrozić zatem czekają na swoją kolej okupując zamrażarkę :)  będą jak znalazł na długie jesienne i zimowe wieczory, wszak to idealny czas na mieszanie w garach ;) Dzisiaj zapraszam na post o owocach róży z marmoladą różaną w roli głównej.



Owoce dzikiej  róży to przede wszystkim bardzo cenne źródło wit. C, średnio w 100 g owoców jest jej 300-1200 mg w zależności od odmiany krzewu. Już 2-3 owoce róży mogą pokryć dzienne zapotrzebowanie na tę witaminę u dorosłej osoby. Chociaż podczas procesu gotowania, mrożenia czy suszenia sporo tej witaminy tracimy to i tak pozostaje jej więcej niż w świeżych owocach cytrusowych. Dzięki temu przetwory z dzikiej róży są idealne na zwiększenie odporności, przeciwdziałają grypie i przeziębieniom wykazując właściwości przeciwbakteryjne i przeciwzapalne. Dodatkowo owoce zawierają witaminy tj. A, B1, B2, K, E, antyoksydanty, beta-karoten, likopen mające zbawienny wpływ na stan i wygląd skóry.Owoce zaleca się spożywać przy nadciśnieniu oraz chorobach układu pokarmowego, w ciąży przy nadmiernej kruchości naczyń krwionośnych, w kamicy nerkowej i żółciowej,w chorobach żołądka, dwunastnicy, reumatyzmie i wielu innych. 

Warto wspomnieć, że dawniej stosowano owoce powszechnie w medycynie ludowej oraz były jednym z podstawowych produktów pożywienia a spożywano je nawet na surowo, oczywiście bez pestek.

Owoce róży zbieramy z dala od aglomeracji jesienią gdy są pięknie czerwone i dojrzałe - takie owoce są idealne na pro zdrowotne przetwory, syropy, nalewki, do herbaty. Jeśli natomiast chcemy z owoców ,,wyciągnąć,, maksimum smaku zbieramy te późniejsze (nawet lekko przemrożone) które dłużej pozostając na krzakach stają się miękkie i przypominają konsystencją nieco daktyle. Takie są naprawdę smaczne na surowo, wiem co mówię ;) Pierwszy eksperyment z owocami róży uważam za udany więc będę powracać i eksperymentować kulinarnie i dla zdrowia.




MARMOLADA Z OWOCÓW RÓŻY 
1 kg owoców róży 
- lepsze będą te już lekko miękkie 
ok. 500 g cukru *
2 szklanki wody 
sok z 1/2 cytryny 

Owoce róży umyć. Następnie są dwie możliwości: usuwanie pestek i drobnych włosków ręcznie z każdego owocu lub pójście łatwiejszą drogą to znaczy pozostawić owoce w całości usuwając jedynie ogonki i ew. ten czarny cypelek
Zagotować wodę z cukrem i na gorący syrop wrzucić całe owoce. Gotować zbierając pianę do czasu aż owoce zmiękną i zaczną się rozpadać. Przestudzić i przetrzeć partiami przez metalowe sito lub jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami, przecierak. Uzyskany przecier u mnie wyszedł już dość gęsty. Pozostałości z pestkami zaś wydawały mi się wciąż zbyt bogate w cenny miąższ więc zalałam je ponownie niewielką ilością przegotowanej ciepłej wody, wymieszałam dobrze i powtórzyłam czynność przecierania. Uzyskane w ten sposób dwa przeciery połączyłam i ponownie zagotowałam dodając sok z cytryny dla podkręcenia smaku. * Na tym etapie można spróbować i ew. dosłodzić gotując do rozpuszczenia cukru, dłuższe odparowywanie w moim przypadku nie było konieczne a marmolada zgęstniała jeszcze po wystudzeniu. Gorącą marmoladę przełożyć do wyparzonych słoiczków i zakręcić. 


Marmolada kolorystycznie trochę przypomina ketchup ;) wyszła cudownie gęsta, kremowa o bardzo fajnym smaku z kwaskową nutą. Niestety tylko 5 słoiczków z czego jeden już zjedzony :D dlatego muszę poszukać  pomysłu na jej wyjątkowe wykorzystanie ;) 



37 komentarzy:

  1. Coś dla mnie, marzyło mi się wino z róży ale tak mi się nie chce zbierać... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam o nalewce ale owoców zabrakło bo zostawiłam trochę na połączenie pigwowca z różą też w marmoladzie ;)

      Usuń
  2. Lubię pączki z taką marmoladą - powiem, że najlepsza do pączków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! Zwłaszcza gdyby ją połączyć z tą z płatków róży :)

      Usuń
  3. Idealna do wypieków-mniam:)
    pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny i prosty pomysł. Ja usuwałam kiedyś pestki i włoski i skutecznie mnie to zniechęciło na długie lata do przetworów z róży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no jak zobaczyłam kilogram owoców z których miałabym te pestki wybrać to ręce mi opadły ;) trzeba sobie radzić inaczej :)

      Usuń
  5. Przecinam owoce róży na pół i suszę w suszarce do grzybów. Potem usuniecie pestek - to pestka a owoce są wspaniałe do herbaty.
    Też robię marmoladkę z pestkami i przecieram.
    Doskonałe połączenie jest z owocami pigwy - z pigwy tylko usunąć pestki , rozgotować i przetrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patent na suszenie super! Co do połączenia z pigwą mam zamiar spróbować... właściwie z pigwowcem i z wanilią i kardamonem :) pozdrawiam!

      Usuń
  6. Kocham ten smak! Ogólnie wszystkie przetwory z dzikiej róży darzę miłością nieograniczoną <3

    OdpowiedzUsuń
  7. oy uwielbiam ! nie tylko do wypieków,ale czasem lubię wyjadać ją łyżeczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. To jest najfajniejsze :)

      Usuń
  8. Takie różane specjały to skarbnica witamin. Zdrowo, pięknie pachną i są takie smaczne. Świetny przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Idealna. Uwielbiam ten smak. Wprawdzie znam go z bardziej gęstych marmolad - taka też bardzo mnie kusi. No i ten jej kolor - intensywny, wspaniały. Pozdrowionka serdeczne :) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja kiedyś ręcznie wyskubałam kilogram, na szczęście smak wynagrodził wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo zdrowia w takiej marmoladzie ale jednak to nie bardzo nasze smaki :-P

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie obrabiałam dzikiej róży, ale wszyscy wspominają o jakiś włoskach, czy one przy przecieraniu nie dostaną się do marmolady?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę powiedzieć... też o nich czytałam niemniej wydłubywanie tego wszystkiego z owoców jest dla ludzi o mocnych nerwach ;) wiele osób ułatwia sobie sprawę właśnie w ten sposób zresztą w masowym przetwórstwie też tych włosków chyba nie wybierają...
      Na wszelki wypadek można pozostać przy jednym przecieraniu ;) w owocu i pulpie do przecierania są wyczuwalne (...) w gotowej marmoladzie już ich nie wyczułam zatem jeśli się przedostały to niewielkie ilości. Nie są trujące jedynie lekko draźniące...

      Usuń
  13. Jesieni nie lubię, ale obecność owoców to zdecydowana zaleta tej pory ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesieni nie lubię, ale obecność owoców to zdecydowana zaleta tej pory ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Taka kuchnia musi pysznie pachnieć! :) Marmolada idealna do naleśników, a jakiegoś ciasta tez bym z nią spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj jak dawno już nie jadłam tej pyszności:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale wyszedł Ci piękny czerwony kolor! Moje i babcine marmolady wychodzą bardziej pomarańczowe :) Popieram różane eksperymenty, bo mnie owoce i syrop zawsze ratowały, gdy gardło bolało nie do zniesienia. I muszę przyznać, że w tym roku zaszalałaś z ilością owoców, ja się ograniczyłam do bzu, róży, głogu i tarniny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbliższy orginałowi jest ten z drugiego zdjęcia... troszkę tam w pomarańcz wpada ;) myślę, że to może kwestia owoców te były mega czerwone ;) a powiedz mi czy babcia oczyszcza owoce czy potem przeciera...? Bo powyżej padło pytanie czy te wloski też się nie przetrą przypadkiem... co sądzisz? ;) no trochę poszalałam a co robiłaś z głogu...?

      Usuń
    2. Co do tego co robi moja babcia to odpisałam u siebie ;) Z włoskami nigdy nie było problemu, oczyszczam różę z pestek i w sumie tyle, i te włoski potem wcale nie są wyczuwalne. A co do głogu- zawsze suszę i dorzucam do herbaty, ale mam ambitny plan, żeby wreszcie zrobić coś z niego więcej niż tylko wysuszyć :)

      Usuń
    3. Czyli jednak preferujesz oczyszczanie z pestek... może w przyszłym roku,,dam radę,, bo znalazłam taki przepis na konfiturę z owoców róży i pigwowca no i tam wymagane są owoce bez pesteczek i o przecieraniu nie ma mowy...

      Usuń
  18. Nigdy nie próbowałam takiej marmolady, więc ciekawa jestem czy byśmy się polubiły;)

    OdpowiedzUsuń
  19. narobiłaś mi strasznej ochoty na te pyszności <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Owoce róży też w tym roku przegapiłam, heh... Ale za rok nadrobię! :)
    Marmolada wygląda bosko :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chętnie taki słoiczek bym przytuliła. Tegoroczne owoce róży zniknęły z krzaczka w tajemniczy sposób. No nie bardzo tajemniczy - sójki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja w tym roku przerobiłam jarzębinę i tarninę. Marmoladę z róży pamiętam z dzieciństwa - rodzice robili ją specjalnie dla mnie na odporność :) Cudowny smak i kolor.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wspaniała ta marmolada!
    Kolor bajeczny ;) Pieknie i jesiennie u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawienia komentarza.
- pozytywny komentarz to miód lany na me serce, negatywny to łyżka dziegciu do porannej herbaty ...
Za wszystkie z góry dziękuję.

Copyright © 2014 Kulinarne zapiski , Blogger