środa, 15 lutego 2017

MATE DE LECHE CZYLI PRAŻONA YERBA... Z MLEKIEM

Witajcie :) chociaż momentami czuć wiosnę to jednak wciąż wolimy ciepłe, aromatyczne napoje zatem dzisiaj mam coś dla amatorów yerba mate. Ale nie tylko. Piliście mate de leche? To yerba mate z mlekiem. Najbardziej w takim połączeniu sprawdzają się yerby prażone które mają zupełnie inny smak niż klasyczne; lekko kawowy, karmelowy. Nawet jeśli nie lubisz herbacianych połączeń z mlekiem prażona yerba mate z dodatkami czy też bez nich może Ci posmakować w wersji klasycznej zalanej wodą. Aromatyczna, pobudzająca, bogata w magnez i potas mieszanka z powodzeniem zastąpi filiżankę kawy lub herbaty.




Dzisiaj jednak próbujemy mate de leche. :) 

Przygotowanie
jest banalnie proste. Prażoną yerba mate * ilość mate w zależności od tego jak mocny napar lubimy i chcemy uzyskać, powiedzmy 40 - 50 g lub 1/3 -3/4 pojemności naczynia* zalewamy mlekiem o temperaturze 80 stopni Celsjusza i pijemy przez bombillę :) jeśli jej nie mamy przecedzamy napar lub do mocnego naparu na wodzie dolewamy ciepłe mleko.

Dlaczego w dzbanuszku a nie tykwie czy naczynku Palo santo?
Do mate de leche ze względu na użyte mleko nie używamy drewnianych naczynek, mogę być tylko naczynia ceramiczne lub szklane, kubki, dzbanuszki.

Parząc mate de leche na bazie klasycznej yerby prażonej możemy dodać wedle uznania swoje ulubione przyprawy: cynamon, kardamon, anyż, wanilię, goździki a nawet chili. Mleko przed zalaniem yerba mate możemy posłodzić do smaku miodem lub cukrem.

Tak przygotowaną mate de leche możemy podobnie jak klasyczną zalewać mlekiem kilkukrotnie.



 Prażone yerby odkryłam dzięki firmie Skworcumuszę przyznać, że to spora konkurencja dla tradycyjnej zielonej mate. O ile tej ostatniej nie kochają wszyscy o tyle yerby prażone mogą zasmakować każdemu.  
Do przygotowywania swojej mate de leche użyłam prażonej yerby miodowo - karmelowej  a mleko dosłodziłam ulubionym cukrem kokosowym  




Ps.  zdarzają się też tacy hardkorowcy którzy robią mate de leche na bazie zielonej yerby... hmm nie odważyłam się jeszcze ;) jednak moim zdaniem zdecydowanie lepsze jest połączenie tu przedstawione. Smacznego :) 





                       


27 komentarzy:

  1. Jeśli mam być szczera jestem zielona jeśli chodzi o yerbe. Totalnie się nie znam na temacie. Spróbowałabym za to :)
    Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda bosko *-* chetnie bym sprobowala kiedy tylko dorwe skladniki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie eksperymenty, więc chętnie kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nigdy nie robiłam ale w podróżach często pijam i lubie takie smaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy takiej nie piłam, ani tak podanej, ale chętnie wypróbuje jeśli tylko będę miała okazję, bo zaciekawił mnie ten smaczek :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie to coś nowego. Ale yerba mate zawsze mnie intryguje. Albo kiedyś zrobię sama albo ktoś mnie poczęstuje. Twój pomysł jest kuszący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, właśnie takiej prażonej bo mam wrażenie jest bardziej zbliżona do herbaty ;) a pomysł, podpatrzony u innych yerbopijców ;D pozdrawiam.

      Usuń
  7. Wspaniała! :) Warto odkrywać cos nowego!
    Super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj i ja czułam wiosnę :)
    A taka herbata mi się podoba ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Herbata z mlekiem i ja nie możemy się polubić, niestety... Chociaż, skoro to smakuje zupełnie inaczej, to może kiedyś się odważę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam, szczególnie zimą :) ale skoro nie to polecam prażoną yerba mate zwyczajnie zalaną wodą ;)

      Usuń
  10. Łał, na to bym nie wpadła, wygląda cudownie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie piłam nigdy, musi ciekawie smakować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Musi być smaczna, z chęcią bym się poczęstowała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Yerbę uwielbiamy ale prażonej jeszcze nie piłyśmy :) Kiedy już taką będziemy miały to na pewno spróbujemy jej z mlekiem bez laktozy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prażona zupełnie inaczej smakuje... też pije/lubię mleko bez laktozy ;D

      Usuń
  14. Cześć Pandy :)

    Olka, plusik za wpis + :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w moich skromnych progach :) dziękuję za + lubię odkrywać nowe smaki :)

      Usuń
  15. zaskoczyłaś mnie tym zestawieniem smaków ale jednocześnie zaciekawiłaś:) spróbowałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja przygoda z yerbą niestety nie wypalila :( próbowałam różnych gatunków (miałam Amande i inne), zaczynałam od najsłabszych oczywiście. I niestety u mnie po wypiciu pojawiał się ból głowy i problemy z zaśnieciem :( nie wiem czemu ;( kawę piję normalnie i nic mi nie jest, czasem nawet szybciej po niej zasnę. A może Ty mi coś polecisz jeśli chodzi o yerbę??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm a to może po prostu nie jest wam po drodze ;) szkoda, ale przecież nic na siłę. Trudno mi coś doradzać, bo skoro piłaś słabsze gatunki i występowały niekorzystne objawy... ogólnie na forach piszą by w takich sytuacjach pić słabszą (gatunek i moc naparu) maksymalnie 1,2 razy dziennie po pewnym czasie ból głowy ustępuje. Co ciekawe niektórym yerba pomaga właśnie na ból głowy! (?) Ze względu na problemy z zasypianiem może pić tylko raz dziennie najlepiej rano, przed południem. Może wypróbuj taką paloną z mlekiem? W sezonie na truskawki polecam truskawkową ;)

      Usuń
  17. Dzięki :) pokombinuje bo yerba ma bardzo fajny efekt pobudzający, i ten stan faktycznie dość długo się utrzymuje:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak od lat piję yerba mate, tak nigdy nie słyszałem o takim rozwiązaniu. Jednak jest jeszcze coś, czego warto spróbować! Dzięki za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawienia komentarza.
- pozytywny komentarz to miód lany na me serce, negatywny to łyżka dziegciu do porannej herbaty ...
Za wszystkie z góry dziękuję.

Copyright © 2014 Kulinarne zapiski , Blogger