środa, 8 lutego 2017

ZIELENINA BEZ GLUTENU - RECENZJA KSIĄŻKI

Witajcie :)  za sprawą Zdrowe podejście.pl zapraszam dziś na recenzję książki Zielenina bez glutenu autorstwa Magdaleny Cielengi - Wiaterek. Co prawda jestem wszystkożerna, nie muszę unikać glutenu, jeśli używam mąki bezglutenowej to ze względu na jej smak lub właściwości. Lubię roślinne mleka ale jak mam ochotę to piję krowie bez zbędnego strachu, że mi zaszkodzi. Ostatnio całkiem przypadkiem natrafiłam na wyjątkowo smaczne (co w tej kategorii raczej jest rzadkością) mleko bez laktozy i chociaż nie muszę tej unikać pije bo mi zwyczajnie smakuje. Lubię warzywa, kasze, dziką kuchnię i kwiaty na talerzu ale jadam też mięso. To czego ja właściwie szukam w tej książce? Roślinnych inspiracji :)



Okładka książki to spora dawka szarości i niewielkie akcenty kolorystyczne, trochę ascetyczna. Nie oceniaj książki po okładce ;)  Ta zapowiada też, że będzie wegetariańsko, sezonowo i lokalnie. 






Książka bardzo fajnie podzielona jest na pory roku i przedstawia różnorodne przepisy z podziałem na śniadania, obiady, kolacje, desery. Ze szczególnym uwzględnieniem produktów sezonowych i lokalnych. Wszystkie przepisy są bezglutenowe, wegetariańskie, w niektórych pojawiają się produkty pochodzenia zwierzęcego: jaja, sery ale sporo też przepisów typowo wegańskich. Ważne, że autorka gotuje sezonowo, z ogólnie dostępnych w poszczególnych porach roku warzyw, owoców i ziół dzięki czemu możemy liczyć na zdrowe posiłki.







Wisienką na torcie rzecz jasna bezglutenowym ;) są charakterystyczne dla Zieleniny zdjęcia, takie ... rustykalne oraz specyficzny papier książki. Wnętrze przypomina trochę starą książkę z przepisami znalezioną gdzieś w babcinym kredensie i to być może wyjaśnienie równie ascetycznej okładki. Jest w tym pewien klimat. Nie wiem czemu oczekując na książkę byłam nastawiona na ferię soczystych kolorów tytułowej zieleniny: warzyw, owoców, ziół, wreszcie przygotowanych dań. Przeglądając książkę pierwszy raz nie mogłam się jednak oprzeć wrażeniu, że takie jakieś smutne to wegetariańskie jedzenie bez glutenu. Przecież tak nie jest! Chciałbym w tym miejscu być dobrze zrozumiana, po prostu te przytłumione kolory nie zawsze pokazują dania tak, że na ich widok ślinka cieknie i chce się natychmiast pędzić do kuchni by je gotować.... co zapewne nie ujmuje im smaku.



Gdyby ktoś z czytających zachodził w głowę jakim cudem w zieleninie gluten to już wyjaśniam. To taka gra słów. Zielenina to również nazwa bloga autorki, jej pierwsza książka nosiła tytuł Zielenina na talerzu. Przepisy w obu są wegetariańskie czyli sporo tam zieleniny w jej klasycznym rozumieniu, dodatkowo potrawy są komponowane tak by nie zawierały glutenu. Tym razem powstała Zielenina bez glutenu.  










Myślę, że bedącym na bieżąco bezglutenowcom i wegetarianom specjalnie tej książki polecać nie trzeba. Wszystkich pożeraczy glutenu tytuł książki może jednak już na wstępie odstraszyć.  Nic bardziej mylnego!  W książce można znaleźć sporo inspiracji na zdrową, sezonową kuchnię roślinną. Jeśli lubisz kasze, sezonowe warzywa i owoce, chcesz gotować smacznie nie rujnując przy tym domowego budżetu na wymyślne składniki to w książce znajdziesz coś dla siebie. Sama chętnie spróbuję tarty orzechowej ze szpinakiem i szparagami, sałatki z sorgo, pasztetu ze słonecznika, tarty z cykorią i burakami, kotletów z topinamburem i kilku słodkości bez glutenu ;)







Polecam ;)  



                             Tytuł: Zielenina bez glutenu 
                             Autor: Magdalena Cielenga-Wiaterek
                             Wydawnictwo: Druga Strona
                             Liczba stron: 184
                             Książkę kupisz na  Zdrowe podejście. pl









19 komentarzy:

  1. ja weganką ani wegetarianką raczej nie zostanę, z glutenem też rozwodu brać nie zamierzam, ale po książkę chętnie sięgnę jako porcję inspiracji, choćby ze względu na sezonowość w niej pokazaną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteśmy ,, w tej samej drużynie,, ;) Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Pewnie nigdy bym po tę książkę nie sięgnęła, ponieważ widząc książki bez glutenu odwracam głowę - pomimo, że sama gluten i parę innych alergenów wykluczyć musiałam to uważam, że spokojnie wezmę każdą inną książkę kucharską i tylko zamieniam składniki, ale patrząc na Twój post i jakie ładne są zdjęcia, to że jem wzrokiem to mam ochotę wypróbować tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny :) masz rację, nie jest jakoś trudno zastąpić gluten w nazwijmy to w ,, normalnych,, przepisach. Jednak w książce znaleźć można też inspiracje na roślinne dania,również takie w których nie ma potrzeby wymieniać glutenu, bo go zwyczajnie nie ma ;) także polecam!

      Usuń
  3. Uwielbiam książki kulinarne! Nie mogę się powstrzymać przed ich kupnem. Jedzonko ze zdjęć prezentuje się super smakowicie i do tego zdrowo. Świetna książka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam z tymi książkami, niebawem miejsca zabraknie ;)
      Cieszę się, że książka się podoba :) pozdrawiam.

      Usuń
  4. Cześć Olcia, zdjęcia fajne takie rustylakne, przepisy... zawsze warto spróbować coś innego, pozdrawiam ciepł bo tak rzadko bywam... buziole :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hello! fajnie że wpadłaś i fajnie że książka się podoba :) pozdrawiam równie ciepło 💚

      Usuń
  5. Ileż tu fajnych przepisów i inspiracji. Bardzo mi się ta książka podoba i czuję się przez Ciebie zachęcona do zapoznania się z nią! Trafiłaś w sedno - czegoś takiego teraz potrzebuję.
    Pozdrowionka cieplutkie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie! Cieszę się ;) pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. O jaka fajna książka dobrze wiedzieć że jest taka muszę się w nią zaopatrzyc

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczególnie słodka część nas najbardziej zaintrygowała :D Przytłumione zdjęcia faktycznie dają taki nieco smutny klimat ale i tak wszystko pysznie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wegetarianką, ani (tym bardziej) weganką nie zostanę. Gluten kocham, choć może nie zawsze z wzajemnością. ;) I nie bardzo rozumiem ten szał na produkty bezglutenowe wśród osób, które nie mają medycznych wskazań do wyeliminowania go z diety. Mimo wszystko lubię przeglądać wege książki właśnie ze względu na sezonowość i często kreatywne przygotowanie warzyw. Coś czuję, że z tą książką też mogłabym coś pysznego upichcić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację z tym glutenem to taka trochę pułapka, czy ktoś musi czy nie to unika go jak ognia. Pal licho gdy się sięga po zdrowe zamienniki ale ludzie często kupują bezglutenowe gotowce w których aż roi się od chemii - ostatnio czytałam gdzieś na ten temat. Zdecydowanie wegetariańska kreatywność w przygotowywaniu warzyw bywa inspirująca ;) pozdrawiam!

      Usuń
  9. Podoba mi się w książce ten sezonowy akcent :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm...ja niestety odczuwam różne dolegliwości po jedzeniu czegoś z glutenem. Odkąd odstawiłam wszystko i wprowadziłam zmiany czuję się bez porównania lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście ja tego nie neguję, jeśli są jakieś dolegliwości to trzeba szukać i eliminować przyczyny. Być może gdybym się odważyła na taki eksperyment i odstawiła gluten na jakieś czas sama zauważyła bym różnicę w samopoczuciu. Z drugiej jednak strony czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że jest swego rodzaju,, moda,, na bezglutenowe jedzenie.Jednak wielu autorów książek pro zdrowotnych zaczyna już pisać, że ,,nie taki gluten straszny jak go malują,, oraz o swego rodzaju,, pułapce produktów bezglutenowych,, Także pożyjemy zobaczymy w jakim kierunku to dalej pójdzie ;)

      Usuń

Zachęcam do pozostawienia komentarza.
- pozytywny komentarz to miód lany na me serce, negatywny to łyżka dziegciu do porannej herbaty ...
Za wszystkie z góry dziękuję.

Copyright © 2014 Kulinarne zapiski , Blogger